Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Superior Spider-Man #2 oraz #3 – To nie jest świat dla klasycznych superbohaterów

S

Tak jak byłem kompletnie przerażony zeszytem “Amazing Spider-Man #700” – komiksem tak złym, że śnił mi się po nocach – tak też… pierwszy “Superior Spider-Man” był zaskakująco zjadliwy. Jasne, to nadal gwałt na klasycznej postaci ścianołaza i, według mnie, przeraźliwie źle napisana historia o zmianie, nazwijmy to, twarzy pod maską, ale… muszę też przyznać, że ów zeszyt miał swoje momenty. Na pewno musiałem uczciwie przyznać – zainteresowałem się. Może w ten ciekawsko-masochistyczny sposób, ale jednak: Marvel przykuł moją uwagę. Niestety, jeśli miałem jakieś nadzieje, to zostały one brutalnie zaszlachtowane i rozczłonkowane, zaś ich resztki Dan Slott porozrzucał niedbale po zakątkach mojej wyobraźni…

Zanim przejdziemy dalej, tradycyjne ostrzeżenie dla osób, które może po raz pierwszy trafiły na moją serię tekstów o współczesnych komiksach o Spider-Manie. To spoiler na spoilerze, spoilerem poganiany. I naprawdę przy innych tekstach nie jestem taki jednostronnie bezlitosny…
Owa masakra na mojej łatwowierności została dokonana przede wszystkim w drugim zeszycie “Superior Spider-Mana”. Jak część z Was może pamięta, a pozostała część zaraz się dowie lub sobie przypomni, poprzedni komiks kończył się sceną, w której, powiedzmy, duch Parkera powstrzymywał Octaviusa, korzystającego z ciała Petera*, od przejścia przez granicę, przez którą Spider-Man nigdy by nie przeszedł. Innymi słowy – uniknęliśmy w ten sposób zbędnego rozlewu krwi, a życie jednego z wrogów Człowieka Pająka zostało oszczędzone.

OK, to już zwiastowało nadchodzącą tragedię, ale z drugiej strony – nie myślałem, że przez komiks przetoczy się tsunami idiotyzmu. Po premierze pierwszego zeszytu “Superior Spider-Man”, jakaś zdolna dusza wrzuciła do sieci swoją interpretację “Uwierz w ducha” w klimatach Marvela. Och, jak bardzo ta, wydawałoby się, chora fantazja była bliska prawdy. Przez cały zeszyt numer dwa duch Parkera ugania się za Ottem** i krzyczy mu do ucha, jak powinien się zachowywać, a jak nie. I szczerze mówiąc, to jest jedyny motyw, nad którym mogę się poznęcać, gdyż w tym komiksie nie dzieje się nic innego.

Octavius to ugania się za Mary Jane, to wyznaje jej, że nie mogą się już dłużej spotykać, gdyż jest to dla niej zbyt niebezpieczne. W międzyczasie przybija też piątkę swojemu wrogowi numer jeden, czyli J.Jonah Jamesonowi, ex-naczelnemu Daily Bugle, aktualnie burmistrzowi Nowego Jorku.

Pojawiają się tu też rozwiązania, które, według mnie, są aktualnie znakiem rozpoznawczym serii “Superior Spider-Man”. Otóż, Dan Slott w wielu miejscach narzuca bardzo agresywne, własne interpretacje wszystkich postaci, które mają się trochę nijak do tego, co było tworzone przez ostatnie 50 lat historii Człowieka Pająka. Wiele razy można odnieść wrażenie, iż na tle Otta Peter był po prostu wioskowym głupkiem, który nie potrafił wpaść na to, iż jego relacja z MJ może być jednocześnie dla niej zagrożeniem (serio, mniej więcej taki jest sens scen w komiksie). Co chwilę też Otto wpada na pomysł jakiegoś wynalazku, który jest uznawany przez ducha Parkera za faktycznie wielkie usprawnienie jego superbohaterskiej działalności. po czym sam się dziwi, że na to nigdy nie wpadł.

Tak samo ma się sytuacja w zeszycie trzecim. Sens historii jest taki, iż Spider-Man w dosyć brutalny sposób rozprawia się z Vulturem. I ponownie zaczyna się tyrada o zaskakującej agresywności naszego biednego pajęczaka – jakby Parker przez ostatnie pół wieku nie spuścił nikomu łomotu. Oczywiście, sprawa by miała się inaczej, gdyby Otto zabił Sępa, ale – jak na moje oko – ten drugi dostał po prostu solidnego łupnia i tyle.

Trzeci zeszyt “SSM” jest też miejscem dla kolejnych dwóch wydarzeń, które uważam za wymyślone kompletnie na siłę. Pierwszym jest pojawienie się “pajęczego sygnału”, którym burmistrz postanowił przyzywać do siebie Spider-Mana. Oczywiście, bardzo szybko całość zostaje obrócona w wytykanie niespójności komiksom o “Batmanie”, co ani nie było zabawne, ani błyskotliwe, ani potrzebne.

Ostatnim z istotnych zdarzeń jest wędrówka Parkera po wspomnieniach Octaviusa. Ponownie – scena została napisana chyba młotkiem i to z gracją jednorękiego bandyty. Jak się okazuje, Otto był bity za czasów maleńkości przez swojego ojca. Powód dobry jak każdy inny do wyhodowania sobie mechanicznych macek i podejmowania prób przejęcia kontroli nad światem. Myślę, że jednak trafiamy tu też na głębszy problem i większą krzywdę. Jak wyraźnie widać na kolejnych panelach, możliwe, że to właśnie Octavius Senior jest odpowiedzialny za fryzurę małego Otta, która prześladowała go przez całe lata 60-te, 70-te i chyba nawet 80-te. Taka trauma faktycznie nie jest łatwa do zaleczenia. Ot, takie wołanie Dana Slotta: “Od teraz Człowiek Popychadło jest głęboką postacią!”.

Na koniec kilka słów o oprawie wizualnej. Otóż, po pierwszych trzech zeszytach mam uczucie, że Ryan Stegman jest bardzo nierównym artystą. “Superior Spider-Man #2” składa się głównie z paneli oscylujących w okolicy od przeciętności do prostej brzydoty. Natomiast zeszyt trzeci, choć widać w nim oczywiste podobieństwo stylu, jest o niebo bardziej dopracowany. Jakby pan Stegman miał czas na dopracowanie swoich rysunków. Naprawdę muszę uczciwie przyznać, iż na wiele paneli patrzyło mi się po prostu miło.

Czy będę kontynuował moje znęcanie się nad najnowszymi zeszytami o Spider-Manie? Cóż… chyba tak. Tak jak nie cierpię wylewać żółci, tak też mam nadzieję, iż rozumiecie niezwykłość tej sytuacji. To jakby ktoś oświadczył, że Lord Zedd jest od teraz jednym z Power Rangers. Takie “rewelacje” wymagają później lat intensywnej terapii. I tym właśnie jest dla mnie wylewanie swoich żali w tych tekstach – cichym wołaniem o pomoc.

*”Moda na sukces”, odcinek 5342.

**Czy jak niektórzy wolą: zamiast Otto, to jednak Potto.

komentarzy 15

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

  • Ja jednak nie moge czytac superiora.. poprostu slott to chory czlowiek, do tego te rysunki … nie wspominajac o całej zamianie.

    • Jeszcze rysunki Stegmana mi podchodzą, ale Ramosa (m.in. Amazing #700) kompletnie nie… Choć mam już za sobą zeszyty 4 i 5 – kurcze, gdyby nie ta durna zamiana miejscami, to część pomysłów jest dobra…

  • Widziałem oba i to z mojej strony koniec. Serce mi się kraje jak na to patrzę…
    Na szczęście pozostaje ten blog, gdzie bez rozstroju nerwowego mogę przeczytać te parę akapitów o kolejnych bzdurach w świecie Marvela i nie-Spider-Mana. Czekam na kolejne posty 😉

    • O, dobrze wiedzieć, że ta seria o Superior Spider-Manie znalazła sobie czytelników/odbiorców. :-] Niedługo powinien być tekst o zeszytach #4 oraz #5.

  • 1. Coś we mnie umarło
    2. O dziwo, wytykanie błędów sygnałowi mi się podoba, bo to głupi pomysł, i z Batmana powinien zniknąć wieki temu
    3. Fryzura ojca Otta jednak bardziej przypomina mi parkera lat 80/90 🙂
    4. A wynalazkami to akurat zachwycony jestem -powinno to wejść dawno temu

    • Ad.2 – ja się zgadzam, że głupi (choć z drugiej strony, ma też masę swoistego klimatu), ale mimo wszystko takie parodiowanie konkurencji w pierwszych zeszytach po wielkiej zmianie u danego bohatera, zupełnie mi się nie podoba. I, tak jak pisałem, nawet za bardzo nie wiem, jaki miał być cel tego…
      Ad.3 – tak sobie teraz na szybko zajrzałem do paru komiksów. Ej, on wcale nie miał takiej fryzury! :] Za to Otto chyba się jej pozbył dopiero, jak zachorował.
      Ad.4 – tak, to jest jeden z tych dobrych pomysłów. Tylko że to nie wymagało uśmiercania Petera. :] Tak samo, jak podoba mi się poważniejszy, brutalniejszy Spider-Man (choć najlepszy byłyby w połączeniu z gadaniną Parkera).. Ogólnie, wydaje mi się, że to dobry materiał na tekst pt. “Czy Peter Parker musiał umrzeć?”.

  • *wyhodowania
    W akapicie o biciu małego Otta. Szkoda, że mu nie spuszczali głowy w szkolnej łazience, byłby jeszcze głębsiejszy.
    Jest faktycznie tak, jak napisałeś pod którymś z moich tekstów – źle się dzieje w Nowym Jorku.

    • O zgrozo, co za fatalny błąd. Dzięki, poprawiłem.
      Muszę też w końcu tekst o kolejnych zeszytach napisać. Już chyba do SSM#10 doczytałem. Znowu Petera zabili…

        • Pracuję właśnie nad nowym tekstem na ten temat. :] Czekam jeszcze na jeden zeszyt, który zamknie wątek Venom i biorę się za pisanie. :-]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: