Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Superior Spider-Man #1 – Nowy kierunek Człowieka Pająka

S

Aktualnym twórcom Spider-Mana – w szczególności Danowi Slottowi – trzeba jedno przyznać. To, co zrobili z Peterem Parkerem w “Amazing Spider-Man #700” sprawiło, że chwyciłem za pierwszy numer Lepszego Człowieka Pająka, znanego też jako “Superior”. Dla przypomnienia… Nie, przed właściwym przypomnieniem, inne przypomnienie. Ten tekst jest jednym wielkim spoilerem. I jeśli będę częściej pisał o najnowszych przygodach ścianołaza, to zawsze musicie na nie uważać, gdyż na ogół będę pewnie streszczał cały zeszyt. Żeby też od razu rozwiać inne wątpliwości, powyższe tyczy się tylko serii “Superior Spider-Man”.

OK, wróćmy do przypomnienia właściwego. Peter Parker w pewnym sensie nie żyje. Jego ciało owszem – nadal przechadza się po tym nie najlepszym ze światów, ale teraz jego zasobami gospodaruje nie kto inny, jak Otto Octavius, znany też jako Doctor Octopus. Jeśli o tym jeszcze nie słyszeliście i właśnie zatrzymała się Wam akcja serca, myślę, że powinniście najpierw zajrzeć do tego tekstu, zanim ruszycie dalej. Oczywiście, zakładając udaną reanimację.

Szczerze mówiąc, miałem cichą nadzieję, że ten komiks będzie grubszy. Że pierwsze wydanie będzie liczyło jakieś przyzwoite 50-70 stron i że od razu choć część wątpliwości zostanie rozwiania, że wydarzy się coś naprawdę intrygującego. Niestety, “Superior #1” liczy sobie klasyczne 20-22 strony. Choć trzeba przyznać, że i tak całkiem sporo faktów na tak małej objętości zdążyło zaistnieć.

Po pierwsze, Otto bardzo stara się być dalej złym, brzydkim i grubym Ottem, ale mu nie wychodzi. Peter był raczej szczupły. I miał odruchy dobrego, poczciwego gościa z sąsiedztwa – zatrzymywał złodziei, ratował przed spadającym szpicem Empire State Building i nie masakrował na krwawą papkę swoich wrogów. Octavis próbuje żyć po staremu w nowym ciele, ale mu nie wychodzi – odruchy Parkera biorą górę.

Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że twórcy bardzo wyolbrzymili cechy obydwu postaci, żeby jeszcze bardziej zaognić konflikt. Gdy Otto rozerwał kostium jednego z przeciwników i zranił go do krwi, usłyszał przerażony okrzyk “przecież Spider-Man tak nigdy nie robił”. Jasne, zgadzam się, Parker nigdy nie zabijał, ale… umówmy się, przez te 2.000 zeszytów Spider-Man połamał tyle kończyn, że ciężko zliczyć. A tu na pierwszą oznakę brutalności wszyscy źli i twardzi nagle wpadli w popłoch. Rozumiem założenie, ale nie jestem fanem podciągania postaci pod pomysły scenarzystów, zamiast na odwrót – podciągania pomysłów pod postaci takie, jakie faktycznie są.

Kolejnym takim wyolbrzymieniem jest, jak mi się zdaje, przedstawienie Otta, jakoby był w poprzednim żywocie bezwzględnym mordercą. Jasne, kilka razy chciał podbić świat, a najbardziej złowieszczy z jego planów zakładał ślub z ciotką May*, ale raczej nie zajadał się świeżo wyrwanymi sercami swoich ofiar. A po lekturze “Superior Spider-Mana” można odnieść wrażenie, jakby taki właśnie był Doctor Octopus w swoim poprzednim wcieleniu.

Chcąc nie chcąc, muszę pochwalić jedno rozwiązanie – twórcy czasem zapominali o tym, że Parker był naukowcem. Ba, genialnym naukowcem. A czasem pamiętali, chwalili jego intelekt, a po chwili i tak rozwiązywali wszystkie problemy siłą. Cóż, Otto też jest naukowcem – jak sam twierdzi, znacznie lepszym od Parkera – i postanowił to wykorzystać. Walkę z nowym Sinister Six wygrał praktycznie tylko polegając na swoich wynalazkach, dopiero na koniec doprawiając wszystko odpowiednią dozą przemocy fizycznej. Plus za to.

Dochodzimy jednak do najważniejszej kwestii. Przed zabiciem jednego z łotrów Otto zostaje powstrzymany przez… Petera Parkera. A raczej jego widmo, które stwierdza, że nie wie, jak to się stało, że jeszcze tu jest, ale znajdzie sposób na powrót do swojego ciała. I teraz pojawia się pytanie. Czy cały cyrk z wrzuceniem Doctora Octopusa do ciała Spider-Mana, to tylko taki zabieg, mający na celu zwiększenie poczytności zeszytów Marvela na kilka tygodni, może miesięcy? Czy to było zaplanowane na takie właśnie krótkie wydarzenie, wokół którego zawrzało, ale które po miesiącu się skończy i nie będzie miało większego znaczenia? Czy może jednak Otto zostanie Peterem Parkerem na trochę dłużej niż parę numerów?

Swoją drogą, to bardzo dziwny sposób na zaczęcie takiego połowicznego restartu najpopularniejszych komiksów Marvela z głównego uniwersu,. Z tego, co rozumiem, “Superior Spider-Man” jest częścią inicjatywy “Marvel NOW”, która miała być czymś na kształt “New 52” od DC Comics. Tyle że, jeśli mam być szczery, trzeba całkiem sporo wiedzieć o postaci Spider-Mana, by jakkolwiek odnaleźć się w nowej sytuacji.

Na koniec dodam, że… nie do końca wiem, czemu tyle energii poświęcam akurat na Spider-Mana. Chyba mój sentyment do niego jest znacznie silniejszy niż mógłbym to sobie wyobrazić. Nie licząc niektórych “limited series”, takich jak “Reign” czy “Carnage”, u Petera Parkera od dosyć dawna nie było naprawdę dobrych historii. A ja i tak śledzę jego losy. Cóż, jak to czasem powtarzam – uzależnień się nie wybiera.

*No co? Myśleliście, że tylko Dan Slott ma monopol na pomysły nie z tej ziemi? 

komentarzy 10

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

  • Czy ten komiks można kupić w Polsce? Szukam i w internecie nic nie znalazłem.
    Przeczytałem wydanie cyfrowe i tak jak byłem rozczarowany zakończeniem 700 wydania ASM, jestem nastawiony optymistycznie do tego chociaż nie wiem o co chodzi, tak jak piszesz, po co nowa seria skoro Peter “jest” dalej i ma zamiar wrócić.

    • Jak sprawdzałem ostatnio, bo ja wiem, w ciągu ostatnich dwóch dni, to można było zamówić albo na Amazonie, albo w polskim, nowootwartym sklepie Atom Comics (chyba za 14 zł). :]

      • Wielkie dzięki, nie znałem tego sklepu (Atom Comics).

        • Nie ma sprawy – sam dopiero poznałem. Jeszcze nie korzystałem, ale asortyment mają naprawdę super. Chociażby to, że najnowsze komiksy DC i Marvela są dostępne, robi wrażenie.

          • Ja ze swojej strony mogę polecić rodzime Multiversum, gdzie od dawna zamawiam i sobie chwale. Świetny kontakt, duża różnorodność tytułów, dobre promocje i szczelnie pakowane paczki. Od czasu do czasu korzystam z bookdepository(polecam sprawdzić .uk i . com, bo czasami ceny się znacznie różnią!) bo raz, że można trafić na niezłe promocje, a dwa że maja darmową wysyłkę prawie na cały świat. Przy okazji, wszystko pakują w oddzielne przesyłki(tpb czasami trafiały się z pozaginanymi rogami, ale czytałem, że nie ma problemu z reklamacją. HC już w zwykłą tekturę i tu na szczęście nie miałem żadnych zniszczeń) Tak więc jak jedno zamówienie będzie na 5 pozycji, to spodziewajcie się pięciu paczek;)

          • Dzięki za info o tych sklepach. :] Tak myślę sobie, że kiedyś kupię w nich po jednym komiksie w ramach “testu” i napiszę tekst o tym, skąd brać komiksy – bardzo dużo osób o to pyta. Chcę też przetestować tablet jako główne narzędzie do czytania obrazkowych opowieści. :]

  • Dla mnie Dan Slott powinien dobrowolnie poddać się eutanazji za to co zrobił z Peterem;(

    • Niestety, z tego co się orientuję, wiele osób mu podobnie źle życzy. ;] Znaczy się, “niestety”, ponieważ “trochę” szkoda, że takim komiksem zajmuje się ktoś, komu wszyscy fani źle życzą. To na ogół źle wróży serii.

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: