Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Spider-Man: Shattered Dimensions – Pomysły są, wykonania brak

S

Zastanawiałem się ostatnio, jak daleko sięga moja miłość do postaci Spider-Mana. Kilka lat temu przekonałem się, że na pewno wystarczająco daleko, by złapać się za komiksy o nim z wczesnych lat 60-tych. Teraz się zaś okazało, że jestem nawet dobrowolnie w stanie chwycić gry, o których wiem, że na pewno nie powalają. Tak się zaczęła moja przygoda z Shattered Dimensions.

Trzeba przyznać, że od początku widać, iż twórcy mieli kilka ogólnych, niezłych pomysłów na swoją grę. Zdecydowanie świadczy o tym zaangażowanie w roli głównych bohaterów aż czterech różnych Spider-Manów, co jest pomysłem zaiste przednim. Mysterio podczas jednego ze swoich licznych, nieudanych napadów na budynki pożytku publicznego niszczy przez przypadek artefakt, w którym, jak się szybko okazało, drzemała niespotykana moc. W wyniku tego wypadku rzeczywistość, jaką znamy, zaczyna pękać w szwach, zaś jedyną osobą, która może zaradzić coś w kryzysowej sytuacji, jest oczywiście kochany przez wszystkich ścianołaz. Czy, jak już się rzekło, cztery ścianołazy. I Madame Web na dokładkę.

Co do zasady Shattered Dimensions jest taką slasher-o-platformówką obserwowaną z perspektywy trzecioosobowej. Chciałoby się napisać, że widać tu pewne podobieństwa do serii God of War, ale jakościowo te dwa tytuły są od siebie tak skrajnie odległe, że takie porównanie chyba nie przejdzie mi przez klawiaturę. W zależności jednak od aktualnie sterowanego bohatera, do rozgrywki wkradają się naprawdę spore różnice między kolejnymi etapami. Peter Parker w wydaniu Noir przypomina w duży stopniu część skradankową Batman: Arkham Asylum. Innymi słowy, co do zasady musimy się kryć w cieniach, uważać na panów z dużym gnatami i unikać bezpośredniej konfrontacji. Z pomocą przychodzi nam cały garnitur ruchów, umożliwiających cichą eliminację elementów kryminogennych. Z kolei w opozycji do tego stylu gry stoi Ultimate Spider-Man wyposażony w czarny, symbiotyczny kostium. W tym wypadku czeka nas najsroższa jatka, angażująca czasem po kilkudziesięciu przeciwników na raz. Najbardziej rozskakaną wersję Człowieka Pająka jest ta z roku 2099. Choć walki w tych etapach zdecydowanie nie brakuje, to jednak elementów platformowych jest najwięcej. Sensownym kompromisem między tymi trzema stylami rozgrywki jest tradycyjny Amazing Spider-Man, który ma wszystkiego po trochu.

Gdybym miał wskazać najlepiej przemyślany moduł Shattered Dimensions, to padłoby na wersję Noir. Choć nie powala ona swoim technicznym rozbudowaniem, to mimo wszystko potrafi sprawiać frajdę. Ta sztuka za bardzo nie udaje się pozostałym Spider-Manom, którzy, co do zasady, są slasherami z bardzo nieciekawą mechaniką. Owszem, taka rozgrywka bawi przez chwilę, ale… cóż, słowo “chwila” jest w tym wypadku kluczowe. Winnych nie jest ciężko znaleźć, wręcz można się o nich potknąć. Sterowanie jest często niedokładne, pełzanie po ścianach to udręka, huśtania się na pajęczynie praktycznie nie ma, zaś całość gry jest okraszona najzwyklejszą w świecie monotonią.

Wizualnie nie jest lepiej. Choć gra ma swojej momenty, zaś lekka zmiana konwencji graficznej w zależności od postaci może cieszyć, to mimo wszystko mamy do czynienia z budżetowymi niższymi stanami średnimi. Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie boli, jest – nie pierwszy zresztą raz – brak pomysłu na pajęczy styl walki. Jakoś twórcom nie starcza fakt, że Spider-Man jest gibki, szybki i silny. Do kompletu musi jeszcze co drugi cios pleść wielką piąchę z pajęczyny, chyba że lepiej zobrazować graczom, jaki właśnie cios wykonuje. Cały system aż skwierczy od zbędnych graficznych “fajerwerków” (bo to nawet nie są prawdziwe, atrakcyjne fajerwerki). Nie pierwszy raz się z tym spotykam i jestem ciekawy, kiedy w końcu Peter Parker dostanie jakiś normalniejszy arsenał ciosów. To tak, jakby Batman w co drugim swoim ruchu przypominał, że stylistykę podprowadził nietoperzowi*.

W całej sytuacji cieszy mnie tylko jedno – sięgnięcie po mniej popularne wersje Spider-Mana. Co prawda twórcy nie byli szczególnie konsekwentni w doborze fabularnych faktów, ale i tak cieszyłem się, że zobaczyłem raczej niszowego Parkera a la Noir i ciut bardziej popularniejszego 2099. Co prawda, jest to zaleta raczej tylko dla fana komiksów, który już te pozycje zna i Spider-Mana lubi. Jeśli za Shattered Dimensions złapie się ktoś niewtajemniczony, po komiksy pewnie nie sięgnie. Będzie się obawiał, że będą trzymały ten sam, czyli niezbyt wysoki, poziom.

Żeby była jasność, ta multimedialna wersja Spider-Mana nie jest kompletną porażką. Ale użycie określenia “dobra gra” też jakoś mi przychodzi opornie i za każdym razem, kiedy chciałem coś podobnego napisać, paraliżowało mi palce. Wydaje mi się, że o jakości tego tytułu świadczy też jeszcze jeden z moich odruchów. Ogólnie rzecz biorąc, lubię robić gry na 100%, mam po prostu z tego frajdę. Natomiast kiedy pomyślałem, że miałbym się pokusić o zrobienie platyny w Shattered Dimensions, przeszył mnie dreszcz, zaś do głowy przyszły niewesołe myśli o biednych Chińczykach, farmiących złoto w World of Warcraft. Innymi słowy: to żadna frajda.

*Dobrze, strzeliłem sobie w kolano. Co drugi cios Batmana wykorzystuje gadżet z przedrostkiem “bat” w nazwie. Ale on ma styl. Poza tym, pewnie wiecie, o co mi chodzi… Prawda? 

komentarzy 29

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

  • Kurcze, ja też strasznie czekam na dobrą grę ze Spider-Manem. Dopóki jednak kolejne wydaje Beenox, na wiele nie ma co czekać.. Swoją drogą, sprawdzałeś może ostatnią the Amazing Spider-Man na licencji filmidła? Podobno całkiem niezła.
    Ja nadal wspominam pierwszego pajęczaka z PSX jako najlepszą Marvelową zabawę 😉

    • Na razie grałem tylko trochę w tego licencjonowanego ASM. Robi zaskakująco porządne wrażeni, ale… to jeszcze nie to. Choć 7/10 dla gry ze Spider-Manem, to i tak byłoby nieźle. :]
      Mam się zamiar w miarę niedługo za niego wziąć, żeby wreszcie skończyć.
      A na PSX który Spider-Man był taki dobry? Ultimate? :]

  • Można na nią narzekać, ale i tak jest w pierwszej 3 najlepszych gier o pajączku 😉

      • Mnie to ciekawi, że takie rzeczy w ogóle powstają. Rozumiem, jakby to się zbiegało z premierą filmu, ale tak po prostu? Ciekawy jestem, czy sama postać Spider-Mana jest wystarczająco dobrym powodem dla graczy, żeby twórcom się taka inwestycja zwróciła z nawiązką.

        • jakby się nie zwracała to by nie robili tej samej gry przy każdym filmie 😉

          • Ale to właśnie w tym rzecz, że te nie powstały z okazji premiery jakiegoś filmu. ;-] I to mnie dziwi.

          • Te lepsze nie powstają z okazji premiery, te gorsze tak (chlubny wyjątek Spider 2 na PS2)

      • Dla mnie lista wygląda tak:
        1. Spider-Man z PSX
        2. Spider-Man 2 z PS2
        3. Shattered Dimension

        • A w Web of Shadows grałeś? Ja bym ją spokojnie wcisnął przed SD. I tyle, co na razie grałem, to TASM też robi lepsze wrażenie. :-]

          • Web of Shadows gryzło się z moim pc :/ a TASM? W ogóle mi nie podszedł. O gustach się jednak nie dyskutuje 😉
            btw. na nr.4 wcisnąłbym Ultimate Spider-Man

          • Czyli że Ultimate słabszy od Shattered? Kurcze, z jednej strony bym go chętnie poznał, a z drugiej – trochę mnie takie umiejscowienie go zmartwiło. 😀
            A co do dyskutowania o gustach – akurat z Tobą strasznie lubię o tym gadać, bo raczej wymieniamy się opiniami, a nie najeżdżamy na siebie za odmienne zdanie. :]

          • Akurat Ultimate to sandbox, a w grach z superbohaterami wolę bardziej liniowe podejście. Jeśli masz na odwrót to bardziej ci Ultimate podejdzie.
            A dziękuję, dziękuję 😉 Nie ma po co najeżdżać na siebie, to nie onet XD

          • Dokładnie. ;-]
            A co do sandboxowych gier superbohaterskich – akurat Spider-Man może fajnie tę otwartość wykorzystywać dzięki bujaniu się na pajęczynie. Ale że w większości tych gier to bujanie się jest po prostu słabe… To wtedy faktycznie już lepiej bardziej liniowo. :]

          • grałeś może w Spider-Man The Movie 2 na pc?

          • Niestety, kiedy ta gra wyszła, to był chyba taki odpowiednik pierwsze Crysisa – nikt nie miał kompa, żeby to odpalić 😀 A myślisz, że bezpiecznie byłoby do tego jeszcze siadać? Czy to już nie może się spodobać?

          • Pierwszy The Movie niszczył pc, 2 już nie. Zobacz sobie demko, ta gra nawet pod Guilty Pleasure nie podchodzi XD
            Albo zobacz gameplay wersji pc, a później wersji PS2

          • Obejrzałem, nie wygląda źle… cholera, może spróbuję. Ale! Obejrzałem też gameplay z Ultimate (też PC w HD) i… tak jak w XIII, dobry cellshading po prostu się nie starzeje. Gra wygląda świetnie i chyba będę musiał się z nią zmierzyć. :-]

          • Spodoba ci się 😉 Spider 2 na pc nie wygląda źle? Polecam demo, zmienisz zdanie XD
            XII było świetne, grafika i grywalność dalej na wysokim poziomie, ale animacje bardzo się zestarzały, choć to nie zmienia faktu że każdy powinien w to zagrać 😉

          • Wiesz, ja w sumie jestem z tych dosyć odpornych na brzydką grafikę xP
            I tak, “XIII” to jeden z najlepszych fabularnych shooterów, w jakie grałem. I te genialne gadżety, to pokazywanie “krytyków” w komiksowych kadrach, kiedy się headshota strzeliło. No cudowne, po prostu cudowane.

          • “Wiesz, ja w sumie jestem z tych dosyć odpornych na brzydką grafikę xP”
            W pajączku nie o grafikę mi chodziło 😉

  • Wyrosła gdzieś tam dyskusja o „Spider-Man The Movie 2” na PC. Jeśli to ta gra, o której myślę (a raczej to ta sama), to ją szczerze odradzam – to był najzwyklejszy w świecie sposób na wyłudzenie większej sumy od widzów.
    Przykład nonsensu z tej gry – sieć można zaczepić jedynie w przewidzianych przez twórców miejscach.
    Z kolei „Ultimate” polecam, zdarzało mi się w tej grze latać no NY dla samej tylko frajdy latania.

    • “Ultimate” chyba naprawdę gdzieś zakupię na allegro i spróbuję, nikt złego słowa o nim nie powiedział. “The Movie 2” odpuszczę, ponieważ pamiętam, jak cierpiałem przy “The Movie 3”. ;]
      Inna sprawa, a propos systemu huśtania, że w trójce był on najlepiej zrobiony ze wszystkich gier. Miało się oddzielnie lewą i prawą rękę, można było się zaczepić tylko jeśli ponad nami była jakaś konstrukcja. I w zależności od momentu puszczenia pajęczyny osiągało się różne efekty w zakresie prędkości/wysokości. Świetna sprawa.
      Teraz powoli kończę grać w “The Amazing Spider-Man” i… robi bardzo pozytywne wrażenie. Wyżej niż 7/10 nie skoczy, ale naprawdę daje frajdę.

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: