Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Rok 2013 na finiszu

R

Kolejny rok za pasem, kolejne podsumowanie minionych 365 dni na horyzoncie. Muszę przyznać, że takie rzuceniem okiem za siebie ma swój urok. I choć rok temu nie udało mi się przygotować materiału na tę specjalną okazję, tym razem postanowiłem się bardziej postarać. Jako że nie jestem szczególnie dobry w metafizycznych wstawkach o uciekającym czasie, czasie przelewającym się przez palce, tudzież innych przenośniach, które na ogół wypisuje się Helveticą na tle zachodu słońca, przejdźmy od razu do meritum sprawy. Czyli podsumowania rocznej konsumpcji (pop)kulturalnej.

Ksiązki

Jeśli mam do siebie jakiś żal po zakopanym już pod świeżą warstwą ziemi denacie, znanym jako rok 2013, to zdecydowanie wskazałbym na liczbę przeczytanych (lub przesłuchanych) książek. Obcowałem raptem z 22 nowymi przedstawicielami różnych gatunków literackich, co nie jest dla mnie szczególnie satysfakcjonującym wynikiem. W szczególności, że czas dzieliłem głównie między literaturę fachową a czyste “guilty pleasure” w postaci “powieści growych” recenzowanych później dla Save Project. Zabrakło tu miejsca dla ciut ambitniejszej beletrystyki, choćby pod postacią klasyki fantastyki. Szczęśliwie, swój żal mogę osłodzić poznaniem “Gry Endera” i pierwszej części “Odysei Kosmicznej”. Chciałbym jednak w 2014 roku poprawić trochę ten wynik.

Na obronę mogę powiedzieć kilka rzeczy. Regularnie czytuję “Politykę”, na ogół od deski do deski, by nie pozwolić moim horyzontom i ogólnej wiedzy o świecie na nadmierne zdrętwienie i obumarcie. Kto czytania tzw. “pisma opiniotwórcze”, ten wie, że jest to lektura całkiem pojemna i zajmująca te kilka godzin tygodniowo. Ponadto, literatura fachowa zajmująca się na szeroko pojętym treningu siły i ogólnej sprawności fizycznej też wymaga nie tylko pobieżnego skanowania wzrokiem, ale czytania ze zrozumieniem i w skupieniu. Fakty same się nie wyciągną, analizy same się nie zrobią. Jest to zresztą temat, który będzie mi dalej towarzyszył, więc w nadchodzącym roku przeczytam tego typu pozycji pewnie nie mniej niż przez ostatnie 12 miesięcy.

Oczywiście, ostatnim powodem zmniejszonej konsumpcji książek jest znacznie wzmożone zainteresowanie komiksami. Ale nimi zajmiemy się w oddzielnej sekcji.

Komiksy

Już w 2012 powieści obrazkowe zajmowały mi coraz więcej czasu w ciągu dnia, ale prawdziwy rozkwit tego zainteresowania przypadł zdecydowanie na miniony rok. Nie potrafię dokładnie powiedzieć, ile zeszytów przeczytałem w tym okresie, gdyż akurat takiej listy nie prowadzę, ale przypuszczam, że byłyby to liczby rzędu 300 albo 400. Nie licząc kilku nieudanych wyborów, nie żałuję praktycznie niczego! I mam wielką nadzieję, że w 2014 nic się w tym zakresie nie zmieni.

Jedyna różnica, jaką widzę na horyzoncie, jest taka, że będę nadrabiał więcej klasyki i łapał się za mniej trwających aktualnie tasiemców. Mam już kilka serii, których się trzymam, i nie mam raczej w planach poszerzania ich listy. Chciałbym natomiast przerobić kilka list typu “Top 20 komiksów o Supermanie”, by zyskać bardziej przekrojową wiedzę o poszczególnych bohaterach. Chodzi mi też po głowie sięgnięcie po inne wydawnictwa niż Marvel i DC.

I ciągle trzymam kciuki, że Otto Octavius przestanie być Spider-Manem.

Filmy i seriale

W zakresie kinematograficznym mam bardzo dobry rok za sobą. Może liczba 73 obejrzanych filmów nie powala, ale… liczy się to, że widziałem kilka prawdziwych perełek, które będę wspominał. “Django”, “Wyścig” czy “Wilk z Wall Street” – żeby wymienić tylko kilka – to obrazy, które będę i polecał, i wspominał już pewnie do końca mych dni.

2013 jest przy okazji pierwszym rokiem, w którym obejrzałem całkiem pokaźną liczbę seriali i dopiero poznaję cudowne walory tego kiepsko znanego mi medium. Razem z żoną mamy za sobą prawie całe “How I Met Your Mother”, w przypadku którego został nam już tylko aktualnie trwający sezon. Obejrzeliśmy też wszystkie dotychczasowe odcinki “Arrow” oraz “Agents of SHILED” i zakochaliśmy się bez pamięci w Sheldonie i reszcie ekipy z “Big Bang Theory”.

Jakie więc mam plany na najbliższy czas? Absolutnie bez zmian, pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że nadal będę trafiła na dobre filmy. I może uda się tym razem trochę więcej klasyki nadrobić.

Gry

O, i tu dochodzimy do tematu, który w moim prywatnym zakresie przeżył renesans. Po kilku latach przerwy od grania na konsolach i skupianiu się na raptem kilku tytułach na PC (przede wszystkim StarCraft II i Diablo III, ale też i World of Warcraft nie brakowało) wróciłem na łono maszynek stojących pod telewizorem. Tym razem jednak padło na PlayStation 3, które… po prostu mnie oczarowało. Podsumowałem swoje podboje i, jak mi się wydaje, lista jest całkiem pokaźna, gdyż opiewa na aż 19 ukończonych tytułów. Poznałem w końcu lepiej God of War, zakochałem się w Sleeping Dogs i ograłem też takie cudowne produkcje, jak Far Cry 3 czy remake XCOM: Enemy Unknown.

Stałem się również szczęśliwym posiadaczem PS Vita, ale w tym wypadku przyznaję, że dopiero lepiej ją poznaję. Na razie mam na koncie tylko dwie gry na nią przeznaczone – Killzone Mercenary i LEGO Lord of the Rings. Do tego dochodzi jeszcze kilka rozgrzebanych tytułów, z którymi jednak bliżej będę obcował dopiero w ciągu nadchodzących miesięcy.

Czy mam więc jakieś plany w growym zakresie? Tylko jeden – grać z głową. Czasem łatwo się zapomnieć, spędzając przed ekranem zdecydowanie więcej czasu niż się powinno, zaniedbując inne sfery (pop)kulturalne. Jest to problem szczególnie dotkliwy, gdy się lubi – tak jak ja lubię – przechodzić gry na 100%, co na ogół zajmuje znacznie więcej czasu od samego poznania fabuły.

Sport

Przyszła pora na temat, który jest dla mnie… jednym z najważniejszych. Dotąd co prawda nie pisałem nic o sporcie i… jest to dokładnie jedna z tych rzeczy, które planuję zmienić. Jest to zresztą plan, który dojrzewał we mnie przez cały miniony okres 2013. Miałem już nawet wstępnie gotowy pierwszy materiał – pozwoliłem mu się jednak odleżeć i, ostatecznie, nie byłem zadowolony efektami, więc postanowiłem, że muszę jeszcze temat przemyśleć i ugryźć jakoś inaczej.

Teraz, jak mi się wydaje, mam już wszystko mniej więcej w głowie poukładane. Mam nadzieję, że uda mi się pisać o sporcie i szeroko pojętej kulturze fizycznej w taki sposób, by nie były to teksty, które odruchowo pomijacie. Może uda mi się Was zainteresować kilkoma tematami i mam wielką nadzieję, że z czasem pojawią się dyskusje nie mniej ciekawe od tych dotyczących filmów czy komiksów. Trzymajcie za mnie kciuki!

Strona zwana blogiem

W kontekście samej strony też mam kilka przemyśleń. Przede wszystkim… prowadzenie jej jest dla mnie hobby, które szerze kocham. I to przede wszystkim dzięki Wam. :-] Zaczynałem prowadzić bloga ze względu na chęć archiwizacji swoich tekstów, które były rozsiane po wielu zakamarkach sieci. Bynajmniej z tego założenia nie zrezygnowałem i ciągle uzupełniam braki, ale… Wy sprawiliście, że poznałem też inne, cudowne aspekty tego zajęcia. Przede wszystkim dziękuję Wam za liczne dyskusje. To dzięki nim poznałem masę świetnych komiksów czy seriali, po które inaczej bym nie sięgnął. To tylko i wyłącznie Wasza zasługa!

A plany? Też są, choć nie ma ich zbyt wiele. Przede wszystkim – powoli kończą się pracę nad nowym wyglądem strony. Ten nie będzie odbiegał układem treści od starego, po prostu pojawi się nowa szata, która, mam nadzieję, przypadnie Wam do gustu. Plan jest taki, by było nadal czytelnie, ale bardziej z charakterem, z mocnym naciskiem na komiksy, superbohaterów i, ogólnie, popkulturę. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, już niebawem zobaczycie efekty!

Mam też w planach kilka większych tekstów, którymi chciałbym m.in. pomóc osobom, które nie wiedzą od czego zacząć czytanie komiksów superbohaterskich. Wiem, że dla laika wybranie odpowiedniej lektury jest nie lada wyzwaniem, dlatego mam nadzieję, że uda mi się w tym zakresie choć trochę tę sprawę ułatwić.

Przed nami wszystkimi kolejny rok na wyznaczanie sobie wyzwaniem i radzenie sobie z nim. Jeśli chcecie i możecie, trzymajcie za mnie kciuki – wsparcie na pewno się przyda! :-] A tymczasem życzę Wam udanego roku 2014!

komentarzy 13

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

  • W takim razie trzymam kciuki! 🙂
    Poszerzanie tematyki bloga, przeprowadzane z głową, chyba właściwie zawsze jest dobrym wyjściem – jeszcze nie widziałam blogera, który się na tym wyłożył. Pasja samoistnie przyciąga czytelników, podobnie jak rosnący zapał do pisania, który przybywa wraz z nowymi działami. Poza tym, mam wrażenie, że w całej blogosferze jest trend, by skręcać w stronę lajfstajlu i kreować na blogu jakiś swój ‘styl życia’, co siłą rzeczy wiąże się z dokładaniem kolejnych tematów, które nas interesują. Nie mnie oceniać, czy to dobry trend (kojarzy mi się trochę z powrotem do korzeni i pierwszymi blogami-pamiętnikami, choć oczywiście teraz poziom merytoryczny tego pisania jest niebotycznie wyższy niż kiedyś), ale też postanowiłam trochę w tym kierunku pójść. Póki chce się dzięki temu pisać bloga – a to chyba najważniejsze – to wszystkie zmiany są dobre. 🙂
    PS Ach, i jestem pod wrażeniem tych 19 gier, patrząc na swoje może z 5. 😀

    • Dzięki! :]
      Jeśli chodzi o wspomniane przez Ciebie pisanie “lifestyle’owe”, to… ja nie do końca czuję tę kategorię i to raczej nie jest kierunek, w którym chcę iść. Pisząc o sporcie, nie chcę pisać tyle o stylu życia, co o sprawach natury bardziej merytorycznej. Opisać rzeczy, o których być może sporo osób nie wie. :] Jasne, będzie w tym zawarte w dużej mierze moje doświadczenie, chciałbym też raz na jakiś czas podsumowywać prywatne postępy. Ale nie chciałbym iść w kierunku “ciśnij 100 kg na klatę, a twoje życie stanie się lepsze” (bo raczej się nie stanie, martwy ciąg FTW!). Mam nadzieję, że udało mi się w miarę jasno wyrazić to, o co mi chodzi. :]

  • Koza, a ja mam taka propozycje, co sadzisz o tym, by o rzeczach, ktore nie recenzujesz, ale np ogladasz/czytasz/grasz napisac na profilu fb wzmianke, typu kilkuzdaniowa opinia;)?

    • Rozważam tę propozycję. :] To albo wrzucanie krótkich tekstów (z jakimś dodatkowym oznaczeniem, że to miniaturka) na bloga. :]

  • Do końca świata i jeszcze dłużej 😉
    Więcej komiksów i żeby zagościł tutaj nasz wspaniały Lobo 😀

    • Dzięki!
      A co do YT, to już powoli oswajam się z myślą, że… może być z tym po prostu ciężko. Po robocie, treningu i kilku innych rzeczach na to mi już po prostu nie starcza czasu. Co nie znaczy, że w przyszłości się coś w tym zakresie nie zmieni. :]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: