Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Batman: Year One – Gacek i epickie DVD

B

Z edycjami DVD – a raczej ich recenzowaniem – styczność mam dopiero od niedawna. Jasne, od wieków z nich korzystam, ale wcześniej się niezbyt często zastanawiałem, co sprawia, iż jedno wydanie jest dobre, a drugie już nie. “Batman: Rok Pierwszy” w swojej edycji płytowej zdecydowanie jest dla mnie przykładem pozytywnym, który najwyraźniej stanie się też przykładem wskaźnikowym.

Wiem, że pisałem już de facto o wszystkich składowych tego wydania, ale przypadło mi ono do gustu do tego stopnia, że postanowiłem jeszcze na deser dorzucić kilka ciepłych słów. Chciałbym, żeby więcej superbohaterskich animacji zostało tak wydanych w Polsce, w szczególności, że wiele z nich na to naprawdę zasługuje (niestety, jeszcze nie o wszystkich wspominałem na swoim blogu, ale mam na myśli między innymi “Public Enemies” z Batmanem i Supermanem czy “Batman: Under the Red Hood”).

Warto zwrócić uwagę na fakt, że “Rok Pierwszy” to takie dwa w jednym – na płycie znajdziecie nie tylko tytułową animację, ale też krótkometrażówkę z Catwoman. Idealnie by było, gdyby – jeśli będą wydawane w ten sposób kolejne produkcje DC Comics – zawsze częścią zawartości płyty był któryś z odcinków DC Showcase. Wtedy człowiek wie, za co płaci i może mieć radość z posiadania czegoś porządnie wydanego.

Dla mnie dodatkowym atutem są również trzy materiały pod zbiorczą nazwą “sneak peek”, czyli takie spojrzenie za kulisy konkretnych produkcji. W tym wypadku dotyczyły one “All-Star Superman”, nadchodzącego wielkimi krokami “Justice League: Doom” oraz, oczywiście, “Batman: Year One”. Każdy trwa po kilka do kilkunastu minut i stanowi zbiór krótkich wywiadów i scen zza kulis kręcenia każdego z tych filmów. Po seansie byłem bogatszy o nowe spostrzeżenia (chociażby to, że “All-Star Superman” dużo lepiej prezentuje się w teorii).

W tym wszystkim brakowało mi tylko jednego – materiałów, których nie mógłbym normalnie znaleźć w internecie. Fakt, że o istnieniu owej serii “sneak peek” nie wiedziałem, a na YT można ją znaleźć dopiero po wpisaniu dokładnej nazwy (ciężko trafić przypadkowo). Mimo wszystko, miłym dodatkiem byłoby coś całkowicie ekskluzywnego. Niemniej jednak, jeśli w tym kierunku będą szły kolejne wydania DVD z superbohaterskimi animacjami, ja jestem zdecydowanie za.

Za materiał do recenzji dziękuję dystrybutorowi filmu, firmie Galapagos.

Skomentuj

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze