Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Wspomnienia z Hawajów #05: „Turystycznie po raz pierwszy”

W

Wspomnienie #11: „Ka! Me! Ha! Me! HA!!!”

Przypuszczam, że niejedna z osób w moim wieku (plus/minus kilka lat) wychowało się na serii anime Dragon Ball. Wtedy co prawda nie nazywaliśmy tego fachowo „anime” tylko po prostu „bajką”. Grunt, że najpotężniejszym atakiem głównego bohatera – Goku, czy jak woleli polscy tłumacze: Songo – było właśnie sławne, wręcz kultowe „Kamehameha!”. Wiecie czego się dowiedziałem jeszcze przed wyjazdem na Hawaje? Że Kamehamehowie byli lokalnym rodem królewskim!

Tak! Akira Toriyama zapożyczył ponoć nazwę dla owej techniki właśnie od hawajskich możnowładców. Zresztą, ciężko chyba tu zbieg okoliczności, nie sądzicie?

Przy okazji – złoty płaszcz, który widzicie na zdjęciu, był ponoć zrobiony z żółtych ptasich piór. Sęk w tym, że – z tego, co słyszałem – owe ptaki były tak naprawdę czarne, zaś żółtych piór miały jak na lekarstwo. Żeby więc stworzyć taki płaszcz, było trzeba upolować naprawdę dużo przedstawicieli tego biednego gatunku…W

Wspomnienie #12: „Mormoński marketing”

Pewnego dnia wraz z przewodnikiem odwiedziliśmy świątynię mormonów, umiejscowioną po deszczowej stronie Oahu. Nie byłem przygotowany na taki widok, przyznaję. Droga do bramy ozdobiona była szpalerem palm i klombami z jakimiś lokalnymi, żółtymi kwiatami. Co ciekawe, pierwszym budynkiem, który zobaczyliśmy po wkroczeniu na tereny należące do świątyni, było… Centrum turystyczne. Na ogół zaś witanie gości należało do obowiązków pięknych mormońskich dziewoj, ale nam jakoś ten zaszczyt niestety nie przypadł w udziale.

Po wejściu do centrum turystycznego zostaliśmy poproszeni o zajęcie siedzeń, stojących vis a vis wielkiej – i naprawdę ładnej – rzeźby Chrystusa. Zostaliśmy również zapytani o kraj naszego pochodzenia. Gdy padła odpowiedź, stwierdzająca, iż wszyscy pochodzimy z Polski, miła pani stuknęła kilka razy w klawiaturę i… Jezus przemówił do nas po polsku! Nadmiar kiczu był wręcz przytłaczający, ale stopień przygotowania mormonów do goszczenia turystów i tak sprawił, że byłem pod niesamowitym wrażeniem.

Co więcej, okazało się również, że następna z kolei sala wypchana była po brzegi „marketingową elektroniką”. Było można obejrzeć sobie wywiady z mormońskimi dziećmi, które wypowiadały się na temat najważniejszych w życiu wartości, były dotykowe panele z interaktywnymi przewodnikami po wszystkich na świecie świątyniach… Ba! Było można sobie jedną ze świątyń wybrać i ją… pokolorować.

Na deser został wielki stół, zastawiony egzemplarzami Księgi Mormona… we wszystkich językach! A przynajmniej – w zdecydowanej ich większości. Mieliśmy również możliwość podania własnego adresu – skutkowałoby to dożywotnim otrzymywaniem ksiąg i informacji dotyczących mormonów. Ponoć niektórzy korzystali z tego, podając adresy zamieszkania swoich zaprzysiężonych wrogów…

W cyklu “Wspomnienia z Hawajów” pojawiły się następujące teksty:

  1. Wspomnienia z Hawajów #01: „Ogólnie”
  2. Wspomnienia z Hawajów #02: „Kulinarnie”
  3. Wspomnienia z Hawajów #03: „Motoryzacyjnie”
  4. Wspomnienia z Hawajów #04: „Militarnie”
  5. Wspomnienia z Hawajów #05: „Turystycznie po raz pierwszy”
  6. Wspomnienia z Hawajów #06: „Turystycznie po raz drugi”
  7. Wspomnienia z Hawajów #07: „Podsumowująco”

Komentarze: 1

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

  • Te książki byłby dobrą odpowiedzią na problem gazowy w Polsce.

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: