Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

StarCraft II: Devil's Due, Christie Golden – Przyjemne, starcraftowe czytadełko

S

“Devil’s Due” autorstwa Christie Golden jest drugą powieścią z serii “StarCraft II”. Innymi słowy – z serii, która stricte łączy się z wydarzeniami z kampanii drugiej odsłony gry. Dla przypomnienia, mniej więcej równo z premierą gry ukazała się powieść “Heaven’s Devils”. Była całkiem dobra, ale ze względu na lekką chaotyczność i brak wyraźnej myśli przewodniej brakowało jej dosyć sporo do poziomu “Nim zapadnie ciemność”. A jak ma się sprawa z “Devil’s Due”?

Według mnie, jest lepiej niż w przypadku “Heaven’s Devils”, ale ponownie zabrakło tego “czegoś”. Fabuła przenosi nas do przodu o, bodaj, pięć lat względem pierwszej części, ale nadal rozgrywa się przed wydarzeniami znanymi z pierwszej części StarCrafta. Ponownie głównymi bohaterami są Jim Raynor i Tychus Findlay. I, też ponownie, mamy pewien problem z panującym w powieści chaosem. Jesteśmy świadkami kolejnych przygód dwóch banitów-awanturników, ale można odnieść wrażenie, że to nie prowadzący nigdzie zbiór opowiadań. Całość bardziej przypominała powiązany fabularnie ciąg krótkich historii niż spójną powieść. Mamy tu i ciągłą ucieczkę przed łowcą nagród, i szukanie zleceniodawcy owego oprycha, i bezustanne zarabianie pieniędzy na aktywności legalnej inaczej. W tle przewijają się również problemy rodzinne Jima Raynora, ale robią to czasem dość nieśmiało.“Devil’s Due” to zdecydowanie powieść, której nie ma sensu czytać, jeśli nie jesteście fanami gry. Dopiero wtedy nabiera ona rumieńców, gdy zna się dobrze kampanię i nie żałowało się czasu na słuchanie wszystkich dialogów. Christie Golden po prostu fenomenalnie wyczuła postać Tychusa i osiągnęła dzięki temu zaskakująco ciekawy efekt – czytając książkę, miałem wrażenie, jakbym miał przed oczami kolejne przerywniki filmowe z gry. Bardzo spodobały mi się również bardzo liczne nawiązania do serii – jak chociażby walka o zdobycie… szafy grającej. Tak, myślę, że dokładnie tej samej, która teraz lata na pokładzie Norada II.

Książka Christie Golden dla fana StarCrafta jest lekturą naprawdę całkiem przyjemną. Jej największą zaletą jest dopasowanie się i narracją, i treścią do tego, co działo się w grze – pozostałe powieści z tego uniwersum nie robiły tego w równie zmyślny pomysł. Chciałbym jednak, by następna książka z tej serii miała lepiej zarysowany wątek główny fabuły, w którą można byłoby się wciągnąć. Inaczej dostaniemy kolejne czytadło…

Komentarze: 1

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: