Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

StarCraft Ghost: Nova, Keith R. A. DeCandido – Historia pewnego Ducha

S

Starcraftowy cykl “Archive” był, według mnie, średnio udanym przedsięwzięciem. Powieści były albo bardzo złe, jak “Uprising”, albo nijakie, jak “Krucjata Liberty’ego” i “W cieniu Xel’Nagi”. Jedynym wyjątkiem było naprawdę zaskakująco solidne “Nim zapadnie ciemność”. Siłą tej opowieści było inteligentne dorobienie historii do znanych faktów. Keith R. A. DeCandido poszedł o krok dalej – wzięła z gry postać, która pojawiała się bodaj raptem dwa razy, i dorobiła jej osobowość.

Oczywiście, tą postacią jest Nova, czyli Ghost w służbie Konfederacji. Poznajemy ją jako kilkunastoletnią dziewczynkę z dobrego domu. Nie, to złe ujęcie sprawy – z najlepszego domu. Nova – od November – jest córką jednego z magnatów ze Starych Rodzin i jej przeznaczeniem jest należenie do kasty rządzącej Tarsonis. Niestety, ostatnie wydarzenia na świecie doprowadziły do destabilizacji władzy, zaś Stare Rodziny są na celowniku. Krewni Novy wręcz dosłownie. Po masakrze w domu rodzinnym, dziewczyna trafia na ulicę. Przerażona nie tylko krwawą rzezią, ale też faktem, że przyłożyła do niej rękę. Czy może raczej – umysł. Właśnie objawiły się jej moce psioniczne, których istnienie rodzice podejrzewali, ale nie zdążyli córki należycie przygotować na ich przyjście.

Przyjrzyjmy się powieści Keitha R. A. DeCandido najpierw w oderwaniu od uniwersum StarCrafta. Szczerze mówiąc, to całkiem solidna opowieść. Jak w przypadku większość książek opartych o gry, i tutaj możemy zaobserwować pewien brak wiarygodności, połączony z lekką infantylnością dialogów (coś, czego nie było chyba tylko w “Nim zapadnie ciemność”, jeśli chodzi o znane mi pozycje). Nie zmienia to faktu, że tekst pochłania się z miłą, niezobowiązującą przyjemnością.

Oczywiście, całość zaczyna nabierać rumieńców, jeśli za lekturę bierze się fan StarCrafta. Nova została przedstawiona w drugiej odsłonie naprawdę zdawkowo – jako wróg Gabriela Tosha i osoba, która nie chciała dopuścić do uwolnienia Widm, które miały być kolejnym ogniwem w ewolucji Duchów. Mocno niestabilnym ogniwem, niestety. I to w zasadzie wszystko, co o niej wiemy. Powieść poszerza ten horyzont i pokazuje jej drogę do osiągnięcia statusu jednego z najpotężniejszych znanych Ghostów.

Dla wielbicieli StarCrafta to, według mnie, jedna z ciekawszych powieści. W zakresie tych, z którymi się zetknąłem, rzecz jasna. Słabsza od “Nim zapadnie ciemność”, ale już konkurująca o drugie miejsce z “Heaven’s Devils”. Jeśli ciekawi Was to uniwersum i macie ochotę pogłębić swoją wiedzę o nim, po “Novę” możecie śmiało sięgnąć. Jak dotąd nie została przetłumaczona na język polski, ale anglojęzyczny oryginał jest napisany przystępnym językiem i średniozaawansowani użytkownicy mowy Shakespeara powinni sobie z nim bez większych problemów poradzić.

Skomentuj

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze