Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

LubimyCzytac.pl – internetowa oaza miłośników literatury wszelakiej?

L

Jakiś czas temu pisałem Wam o portalu Fanstasta.pl, który umożliwia ocenianie i katalogowanie przeczytanych i posiadanych książek, należących do szerokiego nurtu fantastyki. Niedługo po publikacji owego wpisu postanowiłem jednak zarejestrować się na również LubimyCzytac.pl. Skończyło się tym, że znów przez pół nocy odhaczałem przeczytane książki i segregowałem je na wirtualnych półkach.

Zawsze w przypadku tego typu serwisów społecznościowych ciśnie mi się na klawiaturę porównanie do Filmwebu. W przypadku LubimyCzytac.pl jest to zresztą porównanie całkiem trafne. Drugi z portali, będący jeszcze w fazie beta, a dostępny od końca zeszłego roku kalendarzowego, siłą rzeczy nie posiada jeszcze tak potężnej bazy danych, ani puli użytkowników. Jeśli jednak chodzi o wachlarz funkcjonalności – te najważniejsze się pokrywają, a nawet rzekłbym, że LubimyCzytac.pl może się pochwalić kilka swoimi, ciekawymi patentami.

Podstawowe założenia są bardzo proste do omówienia – zakładamy profil i przeklikujemy się przez bazę książek, oceniając, komentując, opiniując, odhaczając. Jeśli czegoś brakuje, możemy samodzielnie dodać – i książki, i autorów. Ba, nawet cytaty z poszcególnych pozycji. W przeciwieństwie do Fantasta.pl, nie brakuje tu podstawowych funkcji społecznościowych – są wiadomości prywatne, dodawanie do znajomych, dyskusje na forum. Do tego dochodzi bardzo lekki, przyjemny dla oka i – co najważniejsze – dobrze przemyślany design. Przyznaję, jestem pod wrażeniem.
Warto jednak dokładniej przyjrzeć się poszczególnym kwestiom, które poruszyłem w poprzednim akapicie.

Wspomniałem o ciekawych patentach. Otóż, bardzo spodobała mi się opcja tworzenia wirtualnych półek w swojej – niemniej wirtualnej – biblioteczce. Dzięki temu można sortować posiadane/przeczytane/planowane pozycje na dowolne sposoby, co dla wielu na pewne będzie niezłą gratką (na przykład dla mnie). Inna sprawa, że tę funkcjonalność można ciekawie wykorzystać w połączeniu z akcją “52 książki” (o której też pewnie niedługo szerzej napiszę). Jeśli chcecie wiedzieć, jakie książki przeczytaliście w roku 2010, wystarczy stworzyć półkę z odpowiednią etykietą i… voila.

Nadal brakuje jednak wielu funkcji związanych z filtrowaniem biblioteczek – szczególnie cudzych. Mile byłaby widziana, według mnie, opcja wyświetlenia wszystkich książek, które czytał znajomy, ale których sam nie przeczytałem. Albo te pozycje, w których ocenie najbardziej się różnimy (ponownie kłania się Filmweb). Przydatne byłby również jakieś rekomendacje. Na razie jest tylko system typu “użytkownicy, którzy czytali Xyz, czytali też Zyx”, który nigdy mnie jakoś szczególnie nie interesował. Przypuszczam jednak, że procentowe porównywanie gustów i bardziej złożone polecanie książek jeszcze się pojawi – teraz to poniekąd standard w podobnych serwisach społecznościowych (żeby daleko nie szukać – Raptr, Filmweb).

Naprawdę muszę pochwalić design – od początku nie miałem problemu, żeby połapać się we wszystkich funkcjach, szybkie poruszanie się po portalu przychodziło mi bez większych problemów. Na pierwszy kłopot – niestety dosyć spory – natrafiłem, gdy okazało się, że w zależności od tego, w które hiperłącze prowadzące do własnej biblioteczki klikniemy, uzyskamy inny zestaw opcji przy identycznym układzie danych. To naprawdę dezorientuje. W jednym widoku możemy edytować dane książki, w drugim nie. W pewnym momencie zamotałem się z tego powodu i nie rozumiałem, czemu raz mogłem wprowadzać nowe informacje, a raz nie. Zgłosiłem ten problem, ciekaw jestem, czy zostanie rozpatrzony.

Mimo wielu funkcji i rosnącej bazy danych, nie można narzekać na nadmierną liczbę poziomów nawigacji (Filmweb 2.0 i jego n pasków menu się kłania). Oby pojawienie się nowych funkcji nie zmieniło tego stanu. Na razie jest, według mnie, super – w szczególności, jeśli opisany wyżej problem z dwoma różnymi widokami tej samej biblioteczki zostanie rozwiązany.

Ciekawi mnie również, czy dodawanie materiałów przez użytkowników nie wymknie się w pewnym momencie spod kontroli. Czemu? Otóż, na LubimyCzytac.pl obowiązuje weryfikacja ex post, a nie ex ante nadsyłanych materiałów. Innymi słowy: błędy są wychwytywane dopiero wtedy, gdy dany rekord wejdzie już do bazy danych i stanie się dostępny dla wszystkich użytkowników. Model znany z Gaminatora i Filmwebu uważam jednak za trafniejszy – przesiewanie bubli przez weryfikatorów zanim te pojawią się na portalu jednak zmniejsza prawdopodobieństwo wpadki. Na razie jednak nie jest źle – zobaczymy, jak będzie dalej. Twórcom życzę, by nie padli ofiarą zmasowanego ataku trolli, które dla zabawy albo przez nieumiejętność korzystania z wyszukiwarki postanowią dodać sto razy tę samą powieść.

Na deser – cieszy mnie fakt, że twórcy mają świadomość, iż podobne projekty powinny na siebie zarabiać i wiedzą czym jest monetyzacja. Zdarzyło mi się widzieć kilka start-upów, które “będą duże i… zdominują internet i… bo tak!”. W przypadku LubimyCzytac.pl mam wrażenie, że projekt jest prowadzony w znacznie bardziej świadomy sposób i mam wielką nadzieję, iż twórcom uda się na nim zarobić tyle, by: A) się utrzymać B) portal utrzymać i C) portal rozwijać. Oczywiście, wszystko na raz.

PS: Bardzo podobają mi się takie “Web 2.0-owe” “wklejki na bloga”, jak ta, którą możecie zobaczyć w moim sidebarze. Dobrze, że twórcy myślą o takich – wbrew pozorom – istotnych szczegółach.

PS2: Dla zainteresowanych – mój profil.

PS3: Pomyślałem, że mogę się w sumie pochwalić – mój tekst o „Liżąc ostrze” Jakuba Ćwieka wygrał cotygodniowy konkurs recenzencki. :]

Komentarze: 1

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: