Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz – Świetny film, rewelacyjna ekranizacja

K

Kapitan Ameryka jest bohaterem, którego ciężko jest lubić. Biega ubrany we flagę i jest obrzydliwie praworządny. Jego wizerunkowi, jak na mój gust, znacznie pomógł odtwórca głównej roli, który przygarnął jego postać już od pierwszego filmu. Chrisa Evansa lubi się bardzo łatwo – jest sympatyczny i nie przejmuje się, że jeszcze chwile wcześniej wcielał się w Ludzką Pochodnię z Fantastycznej Czwórki. Jest samobieżnym stereotypem blond przystojniaka i… zupełnie się tym nie przejmuje, wcielając się w kolejnych superbohaterów. Do tego, wizualnie pasuje wręcz idealnie i ma w oku ten lekki błysk szaleństwa połączonej z nonszalancją. Następnym krokiem, który pomógł ocieplić wizerunek Kapitana wśród polski widzów, było rodzime wydanie komiksu “Zimowy Żołnierz” w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Okazało się wtedy, że nawet jeśli Steve Rogers jest diamentem, to i tak ma przysłowiowe skazy. Można go rozwścieczyć, można go zranić, można sprawić, że będzie kwestionował rozkazy swoich przełożonych. Kiedy okazało się, że właśnie ta historia będzie stanowiła podstawę do nakręcenia drugiego filmu o Kapitanie, miałem takie przeczucie, że czeka mnie naprawdę genialna rozrywka.

I, jak już się przekonałem, miałem rację! “Winter Soldier” w wydaniu kinowym to esencja dobrej, solidnie nakręconej rozrywki. Już “Thor 2” sugerował mi, że Marvel wynalazł jakąś własną Magiczną Linijkę, wedle której będzie kręcił przygody kolejnych superbohaterów. Podobnie do “Mrocznego świata”, “Zimowy Żołnierz” nie zaskakuje, nie szokuje, ale też jest nakręcony z taką rzemieślniczą precyzją, że nie pozwala oderwać oczu od ekranu. Powiem więcej: patrząc na kolejny skok jakościowy między tymi dwoma filmami, można odnieść wrażenie, iż Marvel jeszcze bardziej ulepszył swoją formułę na tworzenie blockbusterów. Twórcy z Domu Pomysłów chcieli zaskoczyć widzów w “Iron Manie 3” i wiadomo, jaką reakcją się to skończyło (w moim przypadku było to uczucie głębokiego szczęścia, ale byłem raczej w odosobnieniu). Dlatego, dla odmiany, “Kapitan Ameryka 2” nie zaskakuje niczym, ale bynajmniej to zarzut. Wręcz przeciwnie, mam uczucie, że to jest film, na który wszyscy czekali, i którego wszyscy potrzebowali, by ostatecznie się przekonać, że nawet ze Stevem Rogersem w roli głównej da się nakręcić historię, która nie będzie przyprawiała o patriotyczne mdłości, lecz zachwyci swoją konstrukcją.

O fabule warto powiedzieć tyle, ile i tak już było wiadomo z trailerów. SHIELD ma poważne problemy, gdyż na polach walk znowu zaczął pojawiać się wróg, w którego istnienie w ogólnym rozrachunku nikt nie wierzył. Zimowy Żołnierz był i jest podejrzewany o wiele kluczowych morderstw na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat. Teraz poluje w Nowym Jorku, co oznacza poważne kłopoty dla wszystkich zaangażowanych. Na kogo ma zlecenie? Tego nie zdradzę. Oczywiście, na jego drodze stanie Kapitan Ameryka. Tym razem nie będzie sam, gdyż w całej akcji będzie towarzyszyła mu piękna Czarna Wdowa. Zdradzę jeszcze, że fabuła jest dużo bardziej zakręcona od tego, co opisałem powyżej. Po prostu wolę, żebyście resztę historii odkryli sami, czerpiąc dzięki temu jak największą radość z seansu. Twórcy naprawdę się postarali, by “Zimowy Żołnierz” ślicznie się zapinał z historią opowiedzianą w poprzednich filmach – w tym wypadku w szczególności z fabułą pierwszego “Kapitana Ameryki” i “Avengers”.

Wizualnie jest prawie doskonale. “Winter Soldier” byłby dla mnie jednym z najlepiej zrealizowanych filmów Marvela, gdyby nie pewien szczegół – spora część scen walk była kręconych przez osobę, mającą akurat atak epileptyczny. W szczególności przez pierwszy kwadrans miałem wrażenie, że Kapitan okłada nie tylko terrorystów, ale też kamerzystę, który już tylko ostatkiem sił stoi na nogach. Zdecydowanie zabrakło mi tu odsuniętych kadrów, pokazujących dynamicznie ułożone walki z większej odległości i w pełnej krasie. Problem był tym większy, że w Polsce nie da się obejrzeć tego filmu w wersji 2D z napisami. Dwuwymiarowe seanse są możliwe tylko w połączeniu z… dubbingiem (to chyba jeden z najpodlejszych skoków na kasę, jakie potrafię sobie wyobrazić w kontekście wyświetlania filmu w kinie). Niestety, 3D nie idzie w parze z bardzo roztrzęsionymi ujęciami i rwanym montażem – wszystko zaczyna się przez to lekko rozmywać i robić wrażenie, jakby w filmie brakowało klatek.

Wielka to szkoda, gdyż, pomijając ten jeden szkopuł, “Zimowy Żołnierz” jest wykonany po prostu świetnie – cała reszta efektów specjalnych i walk ze zmechanizowanymi przeciwnikami cieszyła mnie niesamowicie. Mam tu też wielką potrzebę zwrócić uwagę na stroje, co mi się nieczęsto zdarza. Po pierwsze, czarny uniform Kapitana jest rewelacyjny i mam nadzieję, że jeszcze pojawi się w innych filmach. Kocham, kiedy twórcy potrafią z taką gracją uwspółcześnić klasykę, nie pozbawiając jej cech charakterystycznych. Pod drugie zaś, Zimowy Żołnierz wyglądał tak, jakby właśnie wyskoczył z komiksu. Choć można to powiedzieć w kontekście praktycznie wszystkich bohaterów wprowadzonych przez Marvela na ekrany, to w tym wypadku efekt, przynajmniej dla mnie, był jeszcze silniejszy.

Dom Pomysłów jest coraz lepszy w dostarczaniu swoim widzom rozrywki. Zdarzały się pomyłki, takie jak “Iron Man 2”, ale mam silne wrażenie, że jeśli twórcy będą dalej szli w tym kierunku, w którym poszedł nowy “Kapitan Ameryka”, to takie rozczarowania nie będą już nas czekały. Tak, można tym filmom zarzucić, że nie zaskakują i że są to po prostu “kolejne filmy Marvela”. Tylko że ja dokładnie takich “kolejnych filmów Marvela” chcę. To genialne dzieła superbohaterskie, w przypadku “Zimowego Żołnierza” łączące w sobie elementy kina akcji, S-F i politycznych thrillerów w doskonałych proporcjach. W połączeniu z błyskotliwym, nienachalnym poczuciem humoru, które było znacznie lepiej dozowane niż w “Thor 2”, najnowsze przygody Steve’a Rogersa są prawdziwą perełką, gratką dla każdego fana amerykańskich komiksów.

Komiksowe postscriptum

W kontekście “Winter Soldier” niesamowicie spodobał mi się jeszcze jeden aspekt, którego nie chciałem omawiać powyżej, żeby uniknąć spoilerów. Na wszelki wypadek dodam – tak, to oznacza, że owe spoilery zaraz się pojawią, więc jeśli ktoś jeszcze nie oglądał filmu, to zachęcam do zajrzenia do tej sekcji jednak po seansie.

Wracając do owego aspektu – “Zimowy żołnierz” to chyba najlepiej zekranizowany komiks Marvela. I nie chodzi tu o to, że to przy okazji najlepszy film, gdyż u mnie nadal pierwszy “Iron Man” oraz “Avengers” królują nie liście przebojów. Chodzi mi o sam sposób adaptacji historii napisanej przez Eda Brubakera i narysowanej przez Steve’a Eptinga. Autorzy scenariusza do filmu świetnie wzięli podstawowe założenia historii “Winter Soldier” i przełożyli na język filmu, wzbogacając całość o wątek upadłości S.H.I.E.L.D. Cieszę się, że zrezygnowano np. z wątku wskrzeszania Red Skulla i skupiono się tylko na losach Bucky’ego.

Bardzo spodobał mi się też pomysł na wprowadzenie nienachalnego romansu z Agentką 13, czyli znaną z komiksów Sharon. Było to o tyle ciekawe, że trailery sugerowały, iż ów wątek miłosny będzie się toczył jednak z piękną Scarlett Johanson w roli głównej – jak się jednak okazało, twórcy w tym zakresie przygotowali miłą niespodziankę. Cieszy mnie to, że w filmach Marvela trailery stały się takim narzędziem zwodzenia widzów. Z jednej strony robią wrażenie, jakby naprawdę dużo zdradzały, a z drugiej – w trakcie seansu okazuje się jednak, iż fabuła biegnie innym torem. Skrajnym przykładem takiego ruchu była postać Mandaryna w “Iron Man 3” – jako się rzekło wcześniej, mi to się bardzo spodobało, ale też rozumiałem oburzonych fanów tej postaci. Szczęśliwie, romans Steve’a Rogersa nie jest tak gorącym tematem, by wzbudzić tyle kontrowersji, więc przypuszczam, że wszyscy to potraktują tylko jako ciekawostkę.

Swoją drogą, jest taki komiks, chyba z lat 80-tych, “Nick Fury vs. The S.H.I.E.L.D.”, który chyba był wzorem dla tej części intrygi, o upadku S.H.I.E.L.D. Sam go jednak nie czytałem, więc nie jestem w stanie tego potwierdzić – jeśli ktoś ma za sobą tę lekturę, to niech da znać, jak wrażenia.

Ostatnia sprawa, już mniej komiksowa, która mnie ciekawi, to jak fabuła “Winter Soldier” wpłynie na wydarzenia w serialu o agentach Tarczy. Siłą rzecz, po finale filmu z tej organizacji (poza)rządowej niewiele zostało i przypuszczam, że telewizyjny tasiemiec będzie musiał sobie jakoś z tym tematem poradzić. Od razu zaznaczę tu, iż nadal jestem spóźniony z oglądaniem “Agents…” tak ze cztery odcinki, więc możliwe, że ten wątek został już poruszony, a ja po prostu o tym nie wiem.

Podsumowując, chciałbym zobaczyć więcej tak ciekawie, kreatywnie zrobionych ekranizacji. Aż żałuję, że “Iron Man 3” nie okazał się “po prostu” adaptacją “Extremis”. Tu przyciętą, tu wyciętą, tu dopasowaną do realiów srebrnego ekranu, ale jednak bardziej wierną komiksowi, niż to, co ostatecznie trafiło do kin. Ciekawi mnie też w tym zakresie, jaki związek z komiksowym oryginałem będzie miała druga część “Avengers”, czyli “Age of Ultron”. Z tego, co mi się obiło o oczy, wynikało jednak, że wspólny przede wszystkim będzie… tytuł.

komentarzy 45

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

  • Mnie, jako osoby z komiksem “Winter Soldier” niezapoznanej, nowy Kapitan jednak zaskoczył tożsamością antagonisty. Autentycznie spodziewałem się Red Skulla albo kogoś takiego. A poza tym w sumie z recenzją się zgadzam, choć Iron Man 3 chyba jednak zostaje moim ulubionym Marvelowym filmem i Ameryka 2 mu niezbyt podskakuje.

    • O, widzisz, to dla mnie ciekawa informacja – myślałem, że ten aspekt nie będzie zaskakujący również dla tych osób, które nie czytały komiksu. Cieszę się, że jest inaczej. :]

      • Dla mnie też był, ale starałem się unikać jakichkolwiek spoilerów. A że dzień wcześniej obejrzałem pierwszego Kapitana, to FTW?! na gębie był jeszcze większy :3

  • Ech, zastanawiam się nad pójściem na to;]. Anyway, jakby IM 3 był taki jak Extremis, byłbym szczęśliwy. To za bardzo family friendly film :(.

    • Nowy Kapitan też raczej jest z tych filmów przyjaznych dla rodziny – mimo wszystko pierwotnie jest to rating 13+ (w Polsce chyba zbijają do 7+ dzięki dubbingowi, co jest koszmarnym posunięciem). Ale też w trakcie seansu nie miałem wrażenia oglądania filmu przesadnie ugrzecznionego – było w sam raz. Inna sprawa, że akurat Kapitan nie jest jedną z tych postaci rzucających mięsem. Dla Wolverine’a 13+ to zdecydowanie za mało.

  • Ja też nie mam nic przeciwko “po prostu kolejnym filmom Marvela”, jeśli będą właśnie takie. Nadrabiaj serial, nawiązania oczywiście są – już w ostatnim odcinku, który co prawda u nas był po premierze, ale w USA przed, a w kolejnym na pewno będzie ich jeszcze więcej 🙂

    • A jak tam z jakością tych ostatnich odcinków? Wyciągnęli się trochę? Wątki z nowego Kapitana mogłyby się okazać akurat ciekawym motorem napędowym dla “Agentów”. :-]
      Korzystając z okazji – Gosiu, bardzo miło mi Cię tu widzieć. :-]

      • Zaglądam, zaglądam, tylko dotąd jakoś mało aktywna jestem w komentarzach 😉 Tak, słyszałam opinie, że serial jest słaby – ja jakoś się wciągnęłam od początku, choćby z sympatii do postaci (któż nie chce się dowiedzieć więcej o Coulsonie 😉 ), ale mam wrażenie, że faktycznie z czasem robi się lepszy. W każdym razie nie skreślaj go jeszcze 🙂 Mam nadzieję, że ten pokapitanowy twist faktycznie popchnie historię w jakąś fajną stronę i może jeszcze ciut bardziej “splącze” serial z uniwersum filmowym.

        • (moje tempo odpowiadania na komentarze jest ostatnio fatalne)
          Miło wiedzieć, że czasem do mnie zaglądasz. :] Ostatnio nadrobiłem kilka odcinków Agentów – już wiem, co się stało z Coulsonem. Może rozwiązanie było lekko sztampowe, ale mimo wszystko byłem pozytywnie zaskoczony tym, jak to rozwiązali. W szczególności, że – jak na ten serial – wyszło zaskakująco brutalnie.
          Gosiu, tak mi jeszcze przeszło przez myśl – może miałabyś ochotę na jakiś gościnny, tekstowo-superbohaterski występ u mnie na stronie? :] Żeby nie było, że tematu nie proponuję – mogliby być właśnie Agenci. W szczególności, że ich lubisz, a to nie jest najpopularniejsza opinia w internecie. :] Oczywiście, zakres tematyczny jest dowolny, to tylko luźna propozycja. :]

          • Ojej, odważna propozycja z Twojej strony – musiałabym się nad tym poważnie zastanowić z dwóch powodów. Po pierwsze, ja czytuję różne recenzje i wpisy blogowe, ale sama ich nie pisuję (ergo: nie mam wprawy etc.), a po drugie – zupełnie nie znam komiksowego tła tych wszystkich produkcji. Przyznaję się bez bicia – komiksów nie miałam w ręku, a historia Marvela dopiero czeka na półce na przeczytanie. Wciągnęłam się w te produkcje, ale nie mam się jak profesjonalnie odnieść do ich pierwowzorów… Pewnie jedyne, co mogłabym zaproponować, to spojrzenie okiem świeżaka, coś w stylu “czy filmowy/serialowy Marvel może się spodobać bez znajomości komiksów, i dlaczego tak” 😉 Może z tego wynika mój nie największy krytycyzm w stosunku do Agents of SHIELD, to wciąż jest jakieś Marvelowe zauroczenie neofitki 😉 Tym bardziej gdyby się okazało, że to niepopularna opinia, to się mocno waham, bo nie lubię wyrażać publicznie opinii, o której wiem, że zostanie skrytykowana, heh 😛 Ale… jeśli nie ma jakiejś presji czasowej i tematycznej i jeśli potencjalny tekst zostałby poddany Twojej surowej ocenie, to mogę się jeszcze na spokojnie zastanowić, czy umiałabym to ugryźć…

          • Zastanów się nad tym spokojnie, nie ma pośpiechu. :-] Myślę też, że akurat na mojej stronie nie trzeba się obawiać nieprzyjemnej, agresywnej krytyki – mam to szczęście, że zaglądający tu czytelnicy to niesamowicie kulturalni ludzie i jeszcze nigdy nie było nieprzyjemnych sytuacji. :-]
            Oczywiście, najważniejsze jest to, czy w ogóle miałabyś ochotę coś takiego napisać – to ma być przyjemność, nie obowiązek. A o Twój warsztat jakoś kompletnie się nie martwię. ;-]

  • Ja za jakąś godzinę film obejrzę, potem się wypowiem : )
    PS: “nie przejmuje się, że jeszcze chwile wcześniej wcielał się w Ludzką Pochodnię z Fantastycznej Czwórki.”
    Przestańcie mu to wypominać – wystarczająco ma chłopak nerwów na co dzień.

    • “PS: “nie przejmuje się, że jeszcze chwile wcześniej wcielał się w Ludzką Pochodnię z Fantastycznej Czwórki.”Przestańcie mu to wypominać – wystarczająco ma chłopak nerwów na co dzień.”
      Nie zapominajcie o Lucasie Lee, drugim z Ligi Złych Exów. Widać że koleś ma zajawkę do komiksów i lubi grać w takich filmach.
      Zresztą, kilku podobnych już mamy: Mistrz Kevin Smith (którego filmy uważam za komiksowe, tylko że bez komiksów jako pierwowzór), Seth Rogen, Ryan Reynolds (temu akurat nic nie wychodzi, ani DP ani GL), Ben Aflleck (DD, teraz Gacek), Nick Cage… oj, dużo ich.
      Nie zaliczam tu RDJ, wydaję mi się że zagrał w pierwszym IM dla forsy, a potem to już poszło.

      • Zgadzam się niestety co do Raynoldsa – tak jak go bardzo lubię, tak na razie filmy superbohaterskie z nim były co najwyżej średnie. Aha, grał jeszcze w trzeciej części Blade’a. ;-]

    • Rozpoznaję 16 kolorów – w moim rankingu jest czarny. ;-] I tak, w Age ma taki raczej klasyczny, podobny do tego z Avengers.
      Co do wypominania Evansowi Człowieka Pochodni – ja nie wypominam! On był całkiem zabawny w tej roli i ogólnie go lubię. To jeden z tych aktorów, którzy po prostu są sympatyczni i nie denerwują. ;]

  • No, film trwał krócej, niż się spodziewałem. Ale nie tak krótko jak “Mroczny świat”, co jest dobre.
    Faktycznie film bardzo dobry. Nie jestem w stanie stwierdzić czy lepszy od IM1 i Avenngers, ale to jeden z najlepszych filmów od Marvela. Intryga, szpiegowski klimat, a przy tym nie zatracił na superbohaterstwie.
    Co tu dużo mówić – wszystko opisałeś w recenzji. Świetna gra aktorska, dobrze zarysowane postacie, efekty (jedynie do muzyki bym się przyczepił).
    Mam za to trzy uwagi (MOCNO SPOILEROWE, WIĘC STRZEŻCIE SIĘ):
    1. Największym plot twistem była dla mnie ta babka z World Security Council. Jak pokazała się w akcji, to myślałem że to może córka Peggy, a matka Sharon. Eh, fan teorie. A tu zonk – Wdowa.
    2. Czy mi się tylko skojarzyła ta “sztuczna twarz” Wdowy z technologią używaną przez Madame Mask – przeciwniczkę Iron Mana?
    3. Czy Zola przeżył? Rakieta uderzyła prosto w jego komputery, a szkoda byłoby uśmiercić tak wspaniale rozwiniętą postać.
    Szacunek, Zola. Szacunek.

    • Cieszę się, że seans się udał. :-]
      W temacie spoilerowych rzeczy:
      Ad.1. Podobała mi się ta scena, ale już w trakcie walki podejrzewałem, że to Natasha. :]
      Ad.2. Tę panią kojarzę tylko z IM vol.5, gdzie nie używała takich bajerów, więc nie potrafię odpowiedzieć.
      Ad.3. Wydaje mi się, że w razie potrzeby jego przeżycie można bardzo łatwo uzasadnić fabularnie (uploadował się gdzieś chłopak). Też mi się bardzo podobał ten motyw, a do tego został niesamowicie klimatycznie przedstawiony.

      • Ad. 2. Madame znana była z tego, że lubiła zmieniać tożsamość. Często przy pomocy tytułowej maski.
        Ad. 3. – No pewnie – Zola u mnie wskoczył chyba na miejsce pierwsze w liście najlepszych villainów MCU.

  • Mi film się podobał, jako “komiksowy” dałbym 8+/10.
    Jako film dla ludka z ulicy, to raczej 6+/10 – niby wszystko jest itd, ale jakoś sala kinowa lepiej się bawiła na Avengersach. Taki fajny film a’la kino lat 80, do obejrzenia i zapomnienia.
    Moim prywatnym rankingiem jest moja dziewczyna, niestety na tym filmie padł rekord – usnęła po 30 min seansu…
    najgorszy wynik od czasów pierwszego Wolverin’a. A sama chciała iść po “superowym” First Avengersie.
    Z innych elementów które mi się nie podobały:
    * Kapitan męczy się na statku z jakimś francuzem, by kilka scen później rozwalić dziesięciu ludzi w windzie, w tym część składu swojego nowego Commanda.
    Okazuje się że to jakiś mniej znany koleś z komiksów, ale sąsiedzi na sali pytali jak to możliwe.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Batroc_the_Leaper
    * “Przepakowany” Bucky, przecież to był zwykły chłopak, a tu dorównuje Kapitanowi.
    * Jak mogli zbombardować Zemo?
    Na koniec pozwolisz, że nie zgodzę się z jednym elementem recenzji:
    “SHIELD ma poważne problemy, gdyż na polach walk znowu zaczął pojawiać się wróg, w którego istnienie w ogólnym rozrachunku nikt nie wierzył. Zimowy Żołnierz był i jest podejrzewany o wiele kluczowych morderstw na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat.”
    tak było w komiksie, w filmie najpierw był spisek, pojawienie się Buckiego przy zamachu i dopiero potem retrospekcja Wdowy o mitycznym szpiegu KGB.
    I tu kolejne pytanie, bo nie zapamiętałem z filmu. Jak on z rąk Hydry trafił do Rosjan?

    • A nie znalazł go czasem Sowiecki oddział Hydry, czy coś?
      Coś mi tak świta, ale dowodu na to nie mam.

    • Walkę z francuzem prywatnie potraktowałem jako pokazówkę. I tak obstawiałem, że pewnie jest to nawiązanie do jakiejś postaci z komiksu (której akurat nie znam).
      Ad. Przepakowany Bucky – on już na tym etapie nie był zwykłym chłopakiem. Powiedzmy w skrócie, że był takim odpowiednikiem Kapitana Ameryki, tylko po drugiej stronie konfliktu. Ta metalowa ręka była tylko jedną z modyfikacji, którym został poddany (choć faktycznie nie rozwodzili się na ten temat w filmie jakoś szczególnie – po prostu pokazali, że jest silny i tyle).
      Ad. streszczenie fabuły filmu – zgadzam się z Twoją uwagą. :] Ale też dodam tu, iż – jako że było to w części bezspoilerowej – nie chciałem się zagłębiać w szczegóły i opisałem to celowo mniej więcej tak, jak było prezentowane w trailerze. Chciałem jak najmniej dodatkowych informacji zdradzić. :-] Co nie zmienia stanu rzeczy – uwaga trafna, mogłem to jakoś inaczej w słowa ubrać. :-]

  • Jak zawsze doskonała recenzja 🙂 chociaż nie ze wszystkim się zgadzam. Film wizualnie faktycznie jest świetny (z pominięciem scen walk SŁUSZNA UWAGA!), ale byłem bardzo rozczarowany kiedy okazało się, SPOILER! że Fury nie zginął. Jak dla mnie w filmach Marvela zaczyna brakować emocji. Bohaterów można bić, zastrzelić i nawet jeśli nie mają supermocy, zawsze wszystko się dobrze kończy.
    Druga moja wątpliwość (tak jak w przypadku Thora 2), dlaczego kiedy bohater ma do czynienia z globalnym kryzysem, nie może zadzwonić po kolegów? Universum Avengers staje się przez to mało spójne. Bardzo brakowało mi w fabule tego filmu postaci IronPatriot. Kiedy SPOILER! Cap został uznany za zdrajce, aż się prosiło, żeby wojsko wysłało w pościg jego żelaznego odpowiednika.
    Najbardziej podobały mi się chyba kostiumy. Ciemny strój był super, a jeszcze bardziej fajny był powrót do oryginalnego ubranka i sposób w jaki Cap wykorzystał w finałowej scenie symbol jakim jest, aby przekonać do współpracy agentów Tarczy.
    W tle oczywiście widzę masę wątków politycznych. Tęsknotę USA za wojną o jasnych zasadach (personifikacją wojny z terroryzmem i klasycznej wojny stali się tu Fury i Cap). Publikacja tajnych danych SHIELD to ewidentne odniesienie do WikiLeaks i Snowdena, Ogólna wymowa filmu mówi: “ludzie powinni kontrolować działania państwa” co jest całkiem niezłym morałem.
    Na koniec kilka wątpliwości: Zastanawiam się czy wzmianka o dr. Strange’u była ważna dla dalszej fabuły Avengers, no i czy fabuła nie zmierza do Civil War.

    • Jak wiadomo, w Marvelu z martwych nigdy nie powrócą tylko dwie osoby – Wujek Ben i Gwen Stacy. To, że Fury żyje było oczywiste, choć myślałem, że ujawni się pod koniec filmu. 🙂
      Jak się z tego Civil War zrobi, to będzie ostra sieczka. Jednak Disney’owi brakuje Spider-mana jak i X-menów, a gdyby w takim filmie zabrakło tego pierwszego, byłaby to spora strata. Za CW nie przepadam specjalnie i mam nadzieję, że tego akurat nie wykręcą.

      • Do czasu Avengers 3,4 będą mieć już wystarczająco postaci, by było nieźle. Szkoda Spideya, ale w serialach mają być Heroes for Hire i Daredevil, może i ich w filmie umieszczą? Do tego Falcon, War Machine…i w ogóle dużo 🙂

      • Ja się z kolei właśnie takiego rozwoju sytuacji spodziewałem – że to tylko szybka zagrywka w celu zapewnienia sobie pola do manewru. :]
        Ciekawy jestem, czy pójdą w kierunku CW. Jeśli tak, to wydaje mi się, że musieliby ten wątek wprowadzać stopniowo w kolejnych filmach, i np. w którejś część Avengersów zrobić taki “main event”. Gdyby chcieli taki koncept uchwycić w jednym tylko filmie, mogłoby wyjść bardzo słabo przez nadmiar wątków.

    • Cieszę się, że tekst się podobał! :]
      O Strange’u się mówi, że może Depp by się w niego wcielił. I przyznaję, że… damn, to ciekawy pomysł. :]

  • Zacznę od małego wstępu. Gdy Marvel ogłosił oficjalny tytuł drugiej części przygód Kapitana Ameryki, zasadniczo nie wiedziałem kim jest Winter Soldier. Powiedziałbym, że świat Marvela znam słabo, w odróżnieniu od uniwersum DC Comics. Dlatego postanowiłem się trochę podszkolić przed premierą. Postanowiłem wziąć się za cały run Brubakera. I tak poznałem Kapitana Amerykę od zupełnie innej strony. Co prawda, skończyłem na wątku śmierci Kapitana i trochę utknąłem, ale sam wątek Winter Soldiera, w który zamieszani są również Red Skull i Cosmic Cube naprawdę mnie wciągnął. Przede wszystkim zachwyciło mnie ukazanie, odzianego w amerykańską flagę notorycznie patetycznego herosa, jako zwykłego człowieka. Tak, Steve Rogers okazał się osobą, którą da się zranić, złamać, a nawet zabić. Z zachwytem czytałem kadry, w których dotąd nieugięty heros, w samotności wylewa łzy bądź nadużywa swoich umiejętności w gniewie. Do tego kilka świetnych starych i nowych postaci, naprawdę przepiękna oprawa graficzna.
    Po nadrobieniu komiksowych zaległości do filmu podchodziłem z wielkimi nadziejami, które zostały podsycone przez twórców głoszących, że będzie to film szpiegowski, oraz zatrudnienie Roberta Redforda do jednej z kluczowych ról.
    I się nie zawiodłem. Produkcja Marvela to autentyczny film szpiegowski z ciekawą fabułą, świetnymi scenami pościgów i walk, efektami na najwyższym poziomie i świetną, klimatyczną muzyką. Marvel bardzo ładnie i umiejętnie rozbudował i pogłebił znane nam postacie i wprowadził kilka nowych. Kapitan to postać bardzo sympatyczna, ale jednocześnie zagubiona w tym nowym dla niego świecie, a powrót zza grobu dawnego przyjaciela jeszcze wszystko komplikuje. Natasha pokazała swoje umiejętności i doświadczenie szpiega oraz poznaliśmy trochę faktów z jej przeszłości. Falcon od razu mi się spodobał, postać bardzo sympatyczna. Między nim, a Kapitanem czuć przyjaźń i szacunek. Do tego bardzo zgrabnie urealnili jego umiejętność latania. Świetny powrót zaliczył Arnim Zola. Naprawdę świetne rozwiązanie kwestii tej postaci i mam nadzieję, że jeszcze go zobaczymy. Robert Redford w roli Alexandra Pierce’a spisał się świetnie. Choć nie ukrywam, że biorąc pod uwagę imię postaci, liczyłem, że będzie to drugie wcielenie Red Skulla. Twórcy tu mnie zaskoczyli, ale w tym pozytywnym sensie. No i na koniec tytułowy wróg. Sebastian Stan w roli Zimowego Żołnierza spisał się bardzo dobrze. Doskonale pokazał wypranego z emocji, zimnego zabójcę. A gdy odrzucił Kapitanowi tarczę to normalnie zamarłem. Jest w tej postaci duży potencjał i mam nadzieję, że jeszcze go zobaczymy.
    Ale największe wrażenie zrobiło na mnie tempo akcji w filmie. W trakcie seansu złapałem się na tym, że nieświadomie usiadłem na krawędzi fotela w czasie jednego z pościgów, a w jednym z kluczowych momentów film zdołał mnie przestraszyć. Sceny pościgów przypominały mi “Ronina” z Robertem De Niro, co jest w tym przypadku komplementem najwyższej jakości. Świetne pod względem choreografii sceny walk. Scena na moście z Winter Soldierem i akcja na statku najbardziej mi zapadły w pamięć, choć finałowy pojedynek też robił wrażenie. Naprawdę przypadł mi do gustu nowy strój wzorowany chyba na kostiumie z komiksu Captain America: Super Soldier. Oby ten strój został do Avengersów 2.
    Muszę też wspomnieć o muzyce Henry’ego Jackmana. Kompozytor spisał się świetnie. Muzyka wzmagała klimat filmu, nie przeszkadzała.
    Z rzeczy negatywnych rzeczywiście zgadzam się z opinią na temat pracy kamery w trakcie walk. Troszkę szkoda pracy kaskaderów przez te szybkie cięcia i brak ujęć z dalszej perspektywy. Troszkę zawiodłem się na Sharon Carter. Miałem nadzieję, że na ekranie
    pobędzie trochę dłużej, biorąc pod uwagę jej rolę w komiksie. W filmie
    jej obecność jest właściwie chwilowa i służy pokazaniu zalążka romansu
    między nią, a Capem.
    I to chyba tyle. W moim rankingu wciąż prowadzą Avengersi i pierwszy Iron-man, ale druga część Kapitana bez oporu wskoczyła na trzecie miejsce. Jestem bardzo ciekawy jaki wpływ będą miały wydarzenia z filmu na serial Agents of SHIELD. W końcu rozwiązanie SHIELD nie może przejść bez echa. Zalążek tych wpływów pojawił się w najnowszym odcinku, który dzieje się tuż przed filmem z Kapitanem.

    • Osobiście bardzo się cieszę, że nie poszli w kierunku wskrzeszania Red Skulla. Obawiam się, że to ten wątek jak na kinowe standardy byłby zbyt pokręcony. Byłoby trzeba zrobić jakieś sensowne wprowadzenie, zaprezentować Cosmic Cube albo jakiś jego odpowiednik na potrzeby tej historii etc. Gdyby do tego wtedy jeszcze dorzucili Winter Soldiera, to na dwie godziny mogłoby być po prostu zbyt dużo wątków. Cieszę się, że poszli w kierunku fermentu SHIELD, ciekawie to wyszło. :]
      W zakresie kostiumu Capa – w Age of Ultron ma być bardziej zbliżony do tego z pierwszych Avengersów. Czyli zdecydowanie bardziej klasycznie. Z jednej strony OK, ponieważ to też jest fajny projekt. Ale jednak ten czarny jest bardziej czaderski. ;]

  • Bardzo dobrze bawiłem się na nowym Kapitanie. Jedynka była niezłym filmem, ale dopiero Dwójka przypadła mi tak bardzo do gustu. Miałem plan zapoznać się z komiksem, ale cena 140 zł na Allegro skutecznie mnie odstraszyła. 😉
    Kamera faktycznie się trzęsła, co przy 3D i bliskiej odległości od ekranu w jakiej sam się umieściłem przez pechową rezerwację, momentami powodowało ból głowy. Film na pewno wiele zyska w wydaniu Blu-ray w Full HD. 😀
    Nie oglądałem żadnego zwiastuna nowego Kapitana i miałem szczerą nadzieję na romans Romanoff z Kapitanem. Ale trzeba jednak pamiętać, że Black Widow kocha Hawkeye’a. :/

    • Hm, widzę, że cena niektórych tomów WKKM “ładnie” poszła w górę. ;-]
      Co się tyczy romansu – cieszę się, że na potrzeby tego filmu nie zrobili nagłego zwrotu miłosnego w kierunku Kapitana. Dobrze by było, gdyby trzymali się w przyszłości podobnej konsekwencji (i nie robili takich cyrków, jak wskrzeszanie agenta Coulsona).

    • Zadzwon do wydawnictwa WKKM i zaplacisz tyle co normalnie za komiks (40 zl) + 6 zeta przesylki

  • Obejrzałem w koncu. No, namowiles mnie i bylo warto, naprawde podobalo mi sie ;].
    #Spoiler
    Dlaczego Quicksilver i Scarlet Witch beda w Avengersach skoro chyba naleza do X-menow(no bo w takim razie Spidey tez powinien byc bo tez byl w Avengersach:<).

    • Cieszę się, że seans się udał. :]
      A co do Quicksilvera i Scarlet Witch – z tego, co pamiętam, po prostu dogadali się o prawa do tych dwóch postaci, właśnie na potrzeby Avengers. :]

  • Wreszcie film z drugiej fazy MCU któremu mogę dać 8/10 a nawet 9.
    W przeciwieństwie do IM3, CA2 jest ekranizacją komiksu a nie zmiksowanym remakiem Batmanów Nolana, Zabójczej Broni, Bondów i czegoś jeszcze :).
    Przeciwnicy jak Winter Soldier, Rumlow, Batroc, Alexander Pierce czy Zola wypadli bardzo dobrze i nie są idiotami czy mięsem armatnim jak Hammer i Killian :).
    PS: Podobno w CA3 ma się pojawić William Burnside, więc będzie wątek z odtwarzaniem super żołnierzy po drugiej wojnie :).

    • Mnie ciekawi, czy pociągną dalej temat Winter Soldiera – bardzo bym chciał, żeby tak się stało. Choć odtwarzanie super żołnierzy po WW2 to też dobry temat.
      I jeszcze w kontekście Winter Soldiera – jestem ciekawy, czy pójdą w kierunku znanym z komiksów. Jeśli dobrze pamiętam, po śmierci Rogersa to właśnie Bucky został nowym Capem. :]

      • Zawsze mogą zrobić tak: Nuke (szalony superżołnierz i amerykański fanatyk) zabija Capa, WS go zabija po czym przejmuje pałeczkę.
        Potem się okazuje (tak jak w komiksie) ze Steve był martwy przez 15 minut, ale nie chce wracać do kostiumu, i na koniec filmy symbolicznie podaje Buckyemu tarczę.

        • Pytanie tylko, jak aktualny Bucky by pasował; do kostiumu kapitana – ale źle by chyba nie było. Poza tym, do tego czasu aktor może się 2-3 razy zmienić.

    • No i szkoda, by Zola się zmarnował. Mam nadzieję, że mieli gdzieś zapasową wersję.

    • Z tym plakatem to dwie sprawy – raz że ten polski mi się nie za bardzo podobał (aktorzy już za bardzo nawet siebie nie przypominali, szczególnie Scarlett), a dwa że ten jest po prostu rewelacyjny. :-]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: