Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Dragon Age: The Wayback Machine

D

Jako że ostatnie dni spędzam w domu, powalony zwolnieniem lekarskim, na które skusiłem się pierwszy raz od pięciu lat, postanowiłem zainwestować trochę grosza w medycynę alternatywną. Starcie stoczyło się między Dragon Age i Risenem, przy czym decyzja de facto okazała się prosta. Risena odłożyłem na bliżej nieokreśloną przyszłość, a Dragon Age wylądował w czytniku konsoli. Niech błogosławione będą zwolnienia lekarskie… Poczułem się jak “za dawnych lat”, kiedy naprawdę zdarzało mi się zarwać nockę nad jakimś tytułem, przy czym zawsze było to cRPG. W inne gatunki też grywałem, ale nigdy nie potrafiły mnie one tak przykuć do fotela i monitora jednocześnie. Ostatni raz chyba przy okazji Nocy Kruka zdarzyło mi się, bym wyłączał komputer dopiero wtedy, gdy równocześnie miałem wschód słońca za oknem i na ekranie. A to było blisko pięć lat temu (nie, nie brałem wtedy zwolnienia lekarskiego).

Wczorajsze odpalenie Dragon Age o godzinie 18, skończyło się wyłączeniem go dziś o 4.30. Powiem Wam, miło się przekonać, że są jeszcze tytuły, które potrafią tak wessać. Niby przez te pięć lat dużo się zmieniło – znacznie mniej gram w cRPG, znacznie więcej we wszystkie inne gatunki. Ale jeśli idzie o urywanie kolejnych godzin z puli tych przeznaczonych na sen, jednak rolpleje są dla mnie nadal bezkonkurencyjne. Zakochałem się w epickiej fabule, lekko naiwnym scenariuszu i krwawej walce. Oczywiście, nadal nie wiem, jak się to wszystko skończy i o samej grze wiem bardzo mało, ale to właśnie ta chęć odkrywania tajemnic jest tak niesamowicie przyjemna.
Dragon Age przypomniało mi również, że dobry loch, nie jest zły. Że w zakresie przebijania się przez kolejne poziomy wieży magów można zrobić takie “myki” fabularne, by ucinaniu kolejnych głów nadać jakiś sens. Co więcej, BioWare uczyniło to, co marzyło się twórcom Wiedźmina, CD Projekt RED. Podejmując decyzje, faktycznie ma się uczucie, że jeśli pójdziemy ścieżką po lewej, to raz na zawsze utracimy okazję zobaczenia tego, co by nas spotkało po prawej. Oczywiście, to co piszę, ma w rzeczywistości nie tylko znaczenie geograficzne – liczy się przede wszystkim konstrukcja scenariusza. Jeśli zdecydujemy się pomóc magom, nie dowiemy się, jak wyglądałoby zadanie dla templariuszy, rozgrywające się w innej lokacji, w inny sposób, z zupełnie innym zakończeniem. Jedynym sposobem jest ponowne rozpoczęcie gry i wybranie alternatywnej ścieżki.

Zastanawiałem się, czy w jakimś innym zachodnim cRPG spotkałem się z aż tak radykalnymi rozwiązaniami fabularnymi (wyłączam z tych rozważań jRPG, na których w ogóle się nie znam). Owszem, w bardzo wielu tytułach wybranie różnych rozwiązań prowadziło do odmiennych zakończeń – chociażby sławne slideshow w Falloutach czy Arcanum. Ale tam na ogół zmieniał się tylko efekt naszych działań, a nie cała rozgrywka. Że tak to ujmę, wszystko działo się i tak nadal w tych samych miejscach, tylko otoczka fabularna była inna. Natomiast w Dragon Age dostajemy nie dość, że inne wydarzenia, to i też w zupełnie oddzielnym zestawie miejsc do zwiedzenia. Żeby nie było wątpliwości, sam dopiero jestem na etapie “wstępnego, totalnego zauroczenia” tytułem i nie sprawdzałem tych wszystkich zawiłości, bo i nie miałem jak. Ale z rozmów ze znajomymi wynika, że niektóre zadania – ze względu na odmienny styl – gry wykonywali w diametralnie odmiennych warunkach od tych, których sam doświadczyłem. Obietnice, które słyszałem z ust twórców, na gamescom 2009 zostały spełnione.

Zdaję sobie sprawę, że ten wpis nie wnosi praktycznie nic konstruktywnego do rozważań o sensie grania i sprawach wyższych. Jednak pierwszy raz od kilku lat czułem tak wielką potrzebę podzielenia się własnymi wrażeniami z zarwania nocy nad tytułem, który póki co w moich oczach rysuje się na produkcję niemal idealną. Mam nadzieję, że tak zostanie do końca.

A Wy? Mieliście już styczność z Dragon Age?

PS: BioWare odpaliło swój własny serwis społecznościowy, który agreguje statystyki graczy, postaci etc. Całkiem ciekawa opcja do podglądania poczynań znajomych, choć całość wymaga jeszcze bardzo konkretnego szlifu. Mój profil możecie znaleźć tutaj. Pochwalicie się swoimi?

Skomentuj

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze