Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Diablo: The Sin War: Birthright – czy w tym uniwersum da się w ogóle osadzić jakąkolwiek powieść?

D

Zanim zacząłem lekturę pierwszego tomu z trylogii The Sin War, autorstwa Richarda A. Knaaka, nie raz zastanawiałem się nad tym, jak może wyglądać książka osadzona w uniwersum Diablo? StarCraft, WarCraft – OK, tutaj w miarę łatwo dojrzeć potencjał do tworzenia oryginalnych historii, łatwo zazębiających się ze światem znanym z gry. Ale Diablo? To gra, w której pod kościołem było bodaj 16 pięter lochów, z wrotami do Piekła na deser.

Okazało się, że twórca wybrnął z tego problemu całkiem zmyślnie, choć efekt jest taki, że opowiedziana historia jest na tyle generyczna, iż w sumie pasowałaby to niemalże dowolnego innego świata fantasy. W przeciwieństwie do StarCrafta, Diablo raczej nie może się pochwalić tak obszerną galerią rozpoznawalnych postaci. SC ma Jima Raynora, Sarah Kerrigan czy Arcturusa Mengska… a Diablo? Poza Decardem Cainem nikt nie przychodzi mi do głowy.

Dlatego też fabuła książki nie nawiązuje bezpośrednio do żadnej z części dzieł Blizzarda. Poznajemy Sanktuarium – czyli ten teren, który zwiedzaliśmy w grach – w czasach, gdy jeszcze Baal i jego dwaj bracia nie wcinali śmiertelników na śniadanie, gdyż żywot spędzali w innym wymiarze. Zaś samo Sanktuarium jest dla nich stawką w grze, którą toczą przeciw swym anielskim przeciwnikom. W opozycji do dwóch pozostałych, stoi też trzecie stronnictwo, o którym już jednak więcej nie będę pisał, żeby nie psuć Wam przyjemności z czytania książki.

Głównym bohaterem jest niejaki Uldyssian (to tylko jedno ze średnio przystępnych imion, na które natraficie podczas lektury) – prosty farmer, którego życie właśnie wywróciło się do góry nogami. Jednego dnia poznał miłość swojego życia, ale i zyskał niezwykłe moce, za które zaczęli go ścigać lokalni inkwizytorzy. Otóż, okazało się, że z nieznanych mu przyczyn jest w stanie siłą woli kształtować otaczający go świat, co uczyniło go odmieńcem w oczach mieszkańców wsi i zmusiło go do ucieczki. Oczywiście, nie pozostał zbyt długo sam – wraz z nim w podróż wyruszyli owa białogłowa, brat oraz dwójka przyjaciół. Drużyna co się zowie, w klimatach tradycyjnego fantasy.

Fabuła w zarysie jest całkiem przyzwoita, ale w rzeczywistości niestety nie spisuje się tak dobrze. Wszystkie zakrętasy scenariusza są tak łatwe do przewidzenia, że aż ciężko uwierzyć w ich oczywistość. Problemem są też postacie, które chyba miały być w miarę kompleksowe, jak na taką literaturę, ale w procesie kreacji “coś poszło nie tak”. Autor na siłę starał się pisać dialogi “w klimacie”. Dzięki temu każde zdanie ocieka epickością w wielu odmianach. Ba, “Birthright” spokojnie pozwala zaobserwować takie zabiegi, jak stopniowanie epickości czy odmiany epickości. Wszystko jest epickie. Nawet słowo “epicki” w różnych konfiguracjach powtarza się częściej niż w trzech ostatnich zdaniach tego tekstu!

Z tego względu, akcja robi wrażenie bardzo mało wiarygodnej – oczywiście, w rozumieniu literatury fantasy. Tu nie chodzi o wiarygodność zdarzeń – wiadomo, że jeśli ktoś się bierze za taką książkę, to podpisuje swoistą umowę z autorem, zobowiązując się do tymczasowego wierzenia w magię, demony etc. Tu szwankuje wiarygodność postaci, które po prostu zbyt często zachowują się to zbyt irracjonalnie, to nazbyt infantylnie.

Czy polecam “Birthright”? Szczerze mówiąc, nie bardzo. Jako że książka jest dostępna tylko po angielsku, słownictwo przez swoją epickość jest znacznie bardziej uciążliwe niż w takich na przykład książkach z uniwersum StarCrafta. A że do tego treść w żaden sposób nie nawiązuje do gier… nie za bardzo widzę sens czytania takich pozycji. Lektura pierwszej części “The Sin War” nie tylko mnie zmęczyła, ale również nie zachęciła do przeczytania kolejnych dwóch.

komentarzy 18

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

  • Z Diablo sam mam dwie książki oparte jedynie o uniwersum – Dziedzictwo Krwi i Czarną Drogę. Bardzo średnie.

  • Te, o których napisałeś, są w ogóle powiązane w jakiś cykl?
    The Sin War ma jeszcze dwie części i nie za bardzo wyobrażam sobie czytanie ich.

  • A w szkole żartowaliśmy sobie na temat stopniowania słowa “epic” w angielskim. Pojawiło się może w tej powieści słowo “epicious”? 🙂

  • Wracając do tematu…Szkoda, że autor artykułu nie zadał sobie trudu zajrzenia do poprzednich części książek z serii “Diablo”, w których jest sporo nawiązań do gry. W pierwszej części pojawia się Drognan, miasto Lut Gholein a nawet sam Diablo, który jak można się domyśleć, poszukuje grobowca Tal Rasha. W kolejnych częściach pojawiają się różne elementy związane z grą np. czary używane przez nekromantę Zayla (żelazna dziewica czy kościana włócznia), nawiązanie do zniszczonego Kamienia Świata i wiele innych. Trzeba pamiętać, że książka to nie gra i bazuje tylko na uniwersum Diablo. Nie będzie więc opisywała jak dzielny bohater wyżyna hordy zombie ale możliwości jakie daje słowo pisane stwarza szanse wykreowania bardzo złożonej i ciekawej fabuły. Dwie pierwsze części (Dziedzictwo Krwi i Czarna Droga) nie są może arcydziełami, za to dwie kolejne (Królestwo Cienia i Pajęczy Księżyc) znacznie nadrabiają zaległości. Polecam zapoznanie się z tymi książkami (szczególnie z dwoma ostatnimi, które są ze sobą powiązane) i ocenianie czy da się napisać ciekawą książkę osadzoną w świecie sanktuarium.

    • Przede wszystkim – witam na moim blogu. Bardzo lubię, gdy nowi czytelnicy (albo stali czytelnicy, którzy się pierwszy raz udzielają) piszą tak merytoryczne posty. :]
      Jeśli chodzi o: “Szkoda, że autor artykułu nie zadał sobie trudu zajrzenia do poprzednich części książek z serii “Diablo”, w których jest sporo nawiązań do gry.”
      To nie jest kwestia mojego trudu – po prostu jeszcze tych książek nie czytałem, więc nie mogłem się do nich odnieść. Na pierwszy ogień poszło “Birthright” (poza tym, ten tekst jest o tej konkretnej książce, a nie o ogóle literatury powiązanej z uniwersum Diablo), po prostu. :]
      Dzięki za wskazówki, co do innych pozycji z tego uniwersum, kiedyś chciałbym do nich zajrzeć. Teraz natomiast mam na celowniku najnowszą powieść z uniwersum StarCrafta – właśnie czytam “Devil’s Due”. 

      • Dzięki za powitanie :). Cieszę się, że moja wypowiedź została zauważona.
        “To nie jest kwestia mojego trudu – po prostu jeszcze tych książek nie czytałem” – moim zdaniem to żadna wymówka. Zacząłeś ocenę całej serii książek “Diablo” od piątej pozycji (czwartej jeśli liczyć tylko te autorstwa Knaak’a).
        “Birthright – czy w tym uniwersum da się w ogóle osadzić jakąkolwiek powieść?”; “(…)poza tym, ten tekst jest o tej konkretnej książce, a nie o ogóle literatury powiązanej z uniwersum Diablo”. Swoją wypowiedzią zaprzeczasz sam sobie. Mimo, że nie czytałem jej jeszcze śmiem twierdzić, że “Birthright” jest osadzone w tym samym uniwersum co reszta książek.
        Fakt: artykuł dotyczy tej konkretnej części, ale nie odpowiada na pytanie postawione w tytule, na które nie da się udzielić wyczerpującej i jednoznacznej odpowiedzi po przeczytaniu zaledwie jednej pozycji (no ale strzeliłem rozbudowane zdanie 🙂 ).
        “W przeciwieństwie do StarCrafta, Diablo raczej nie może się pochwalić tak obszerną galerią rozpoznawalnych postaci”. Dla mnie “Diablo” to nie tylko postaci. To również zdarzenia i miejsca. Każdy, kto grał w grę i zagłębił się w jej fabułę, dostrzeże w książkach liczne odniesienia do niej.
        Nie nudzę dłużej 🙂
        PS. StarCraft – wczoraj zakupiłem pierwszą część 🙂 Pozdrawiam

        • “moim zdaniem to żadna wymówka.”
          Oczywiście, że to nie jest żadna wymówka, ponieważ… to w ogóle nie była wymówka. Piszę Ci po prostu, jaki jest stan rzeczy. 
          “Zacząłeś ocenę całej serii książek “Diablo” od piątej pozycji (czwartej jeśli liczyć tylko te autorstwa Knaak’a). ”
          Nie, to jest pierwszy tom serii. Serii “Sin Wars”. Owszem, w uniwersum Diablo pojawiły się też inne powieści, ale nie są one powiązane z “Sin Wars” bezpośrednio (zdaj się zresztą, że jeśli chodzi o chronologię wydarzeń, to właśnie ta trylogia jest pierwsza). 
          “Swoją wypowiedzią zaprzeczasz sam sobie. Mimo, że nie czytałem jej jeszcze śmiem twierdzić, że “Birthright” jest osadzone w tym samym uniwersum co reszta książek.”
          Nie zaprzeczam – po prostu czytając “Birthrgiht” szukałem m.in. odpowiedzi na pytanie zadane w tytule tekstu. Mogę teraz przeczytać np. “Czarną drogę” i nadal zadawać sobie pytanie, czy w tym uniwersum można napisać dobrą powieść.
          Co do uniwersum – tak, to jest to samo, czyli Sanktuarium. Zdaje się tylko, że ileś lat wcześniej (licząc w setkach albo tysiącach, jeśli się nie mylę).
          “Fakt: artykuł dotyczy tej konkretnej części, ale nie odpowiada na pytanie postawione w tytule, na które nie da się udzielić wyczerpującej i jednoznacznej odpowiedzi po przeczytaniu zaledwie jednej pozycji (no ale strzeliłem rozbudowane zdanie 🙂 ).”
          A tu już się zgadzam w pełni. :] I w sumie mogłem coś takiego zawrzeć w podsumowaniu – tu się zgadzam. :]
          “Dla mnie “Diablo” to nie tylko postaci. To również zdarzenia i miejsca. Każdy, kto grał w grę i zagłębił się w jej fabułę, dostrzeże w książkach liczne odniesienia do niej.”
          W sumie mogę się zgodzić z tym twierdzeniem. Niestety, sęk w tym, że w “Birthright” nie ma wielu takich odniesień (bodaj; czytałem książkę i pisałem ten tekst relatywnie dawno, więc pewne rzeczy mogły mi już z pamięci wyparować). 
          “Nie nudzę dłużej 🙂 ”
          Nie nudzisz. :] Liczę na więcej wymian zdań z Tobą. 
          “PS. StarCraft – wczoraj zakupiłem pierwszą część 🙂 Pozdrawiam”
          O, którą? “Krucjatę Liberty’ego”? Jest OK, ale szału nie ma (też pisałem o niej na blogu – http://koziol.info.pl/2010/10/1894/ ). Z tej serii zdecydowanie polecam “Nim zapadnie ciemność”. Przynajmniej w oryginale była naprawdę dobra, mam nadzieję, że tłumaczenie jej nie zniszczyło. :]

          • Brak powiązań? Nie wiem czy czytałeś tylko tom I, ale:
            [spoilery]
            Worldstone
            Tyrael
            Lilith
            Trag-Oul
            Rathma
            Mephisto
            Baal
            Cathedral of Light
            To wszystko było w grze (D2 głównie). Tak więc nie mów mi nic o braku związku.
            Dialogi i akcja odpowiadały światu jak i grze. Nie wierzę, że w tym momencie chodzi Ci o język w jakim rozmawiają (nie jest to przecież dokument czy powieść osadzona w naszym świecie, zgadza się?).
            Infantylnie? Nazywaj to jak chcesz, ale banda wieśniaków właśnie się dowiedziała, że istnieją anioły, demony, magia i oni wszyscy mają ochotę ich zabić.
            Btw. wiem sporo o Sanktuarium, czytałem wszystkie książki nie raz, grę znam na wylot tak że jak chcesz coś wiedzieć to daj znać.

          • “Brak powiązań? Nie wiem czy czytałeś tylko tom I, ale:
            [spoilery]
            Worldstone
            Tyrael
            Lilith
            Trag-Oul
            Rathma
            Mephisto
            Baal
            Cathedral of Light
            To wszystko było w grze (D2 głównie). Tak więc nie mów mi nic o braku związku.”
            Znowu się nie zrozumieliśmy. Owszem, pojawiają się wspomnienia o tych postaciach (tak, czytałem tylko pierwszy tom i w nim były główne wspomnienia; jedynie Lilith odgrywała ważna fabularnie rolę). Ale to nie znaczy, że odnoszą się one bezpośrednio do samej gry. Akcja ma miejsce – jak pisałem – na długo przed wydarzeniami z D2. Tak, pojawiają się w tekście odniesienia do Baala czy Diablo, ale nie czuję tu powiązania z tym, co działo się w samej grze. Ja bym to nazwał rozbudowanym podkładem historycznym, a nie nawiązaniem fabularnym.
            Fabularnie do wydarzeń z gier naprawdę nieźle nawiązują książki z uniwersum SC, szczególnie te ostatnie. Opisuję historię postaci znanych z gry, uzupełniają luki w fabule etc. Książka w uniwersum Diablo wtedy – dla mnie – nawiązywałaby bezpośrednio do fabuły samej gry, gdyby opisywała losy Decarda Caina między jedynką a dwójką. Albo losy bohatera jedynki zaraz po pokonaniu Diablo. Et cetera.
            A tak po za tym: “Tak więc nie mów mi nic o braku związku.” 
            Jeśli masz ochotę kontynuować tę dyskusję, to spuść z tonu. Nie będziesz nikomu na tym blogu mówił co mają, a czego nie mają robić. 

          • Cóż – czy nazwałbyś brak związku z uniwersum książki ze świata Gwiezdnych Wojen, których jest (licząc lekko, same przetłumaczone na język polski) ponad setka, a mniej niż połowa z nich dotyczy Skywalkera czy Hana Solo? Choćby trylogia Dartha Bane’a, której wydarzenia dzieją się + – 1000 lat przed Nową Nadzieją. Wciąż, to jest ten świat i jego historie(/a).
            Po pierwsze – czytałeś tylko tom I, który bądź co bądź dopiero wprowadza do świata, to początek historii. Należałoby oceniać całą trylogię. 
            Pewnie masz rację, co do ‘tonu’ (raczej dobór słów, lecz mniejsza o to). Ocena trylogii po 1 książce wydaje się jak ocena 1 książki po okładce.
            No i – czy stworzenie świata Diablo nawiązuje do walki ludzi z dobrem i złem (czyli gier), które próbują go (Świat Sanktuarium) zniszczyć/zawładnąć nim? Moim zdaniem to się zazębia całkiem dobrze : )

          • “Cóż – czy nazwałbyś brak związku z uniwersum książki ze świata Gwiezdnych Wojen, których jest (licząc lekko, same przetłumaczone na język polski) ponad setka, a mniej niż połowa z nich dotyczy Skywalkera czy Hana Solo? Choćby trylogia Dartha Bane’a, której wydarzenia dzieją się + – 1000 lat przed Nową Nadzieją. Wciąż, to jest ten świat i jego historie(/a).”
            Wiesz, to pytanie nie ma za bardzo sensu w kontekście tej dyskusji. :] Znaczy się, mogę Ci odpowiedzieć – oczywiście, że ma związek z uniwersum (jeśli należy do oficjalnej chronologii zdarzeń; inaczej jest po prostu spin-offem). Tylko że w kontekście “Birthright” nie rozmawiamy o odnoszeniu się do uniwersum, a o nawiązywaniu do fabuły. Nie czytałem tych książek z uniwersum GW, ale domyślam, że historie o Skywalkerze mogą nawiązywać do fabuły filmowej sagi, a inne pewnie “tylko” poszerzają ogólną wiedzę o uniwersum. To dwie różne rzeczy. 
            ” Ocena trylogii po 1 książce wydaje się jak ocena 1 książki po okładce.”
            Dlatego nie oceniał trylogii, a pierwszy tom trylogii. Całość ocenię, jeśli kiedyś przeczytam (a na to się nie zanosi, gdyż pierwszy tom mnie do tego nie zachęcił). 

          • Powiem Ci, ciężko mi się czytało pierwszy tom, ale z każdym kolejnym i robiło się ciekawiej i język stawał się przystępniejszy (lub przyzwyczajałem się).
            Fabuła się rozwinęła, wkroczyły bardziej rozpoznawalne postacie i jakoś się potoczyło.
            Ba, Uldyssian zyskał nieco mocy i wtedy się zaczęło robić przyjemnie.
            Wojna jest dla mnie jedną z lepszych historii jakie czytałem, a czytałem wiele fantasy : ]
            Jeżeli naprawdę chcemy oceniać tom I osobno, to tak – wypada blado. Niestety. Ale może to jak w piosenkach death metalowych – na początek trochę szumu i hałasu by później zaskoczyć świetnym riffem.
            Tak czy inaczej, polecam pozostałe części lub Dziedzictwo krwi, Królestwo cienia… W sumie wszystkie. Daj znać jak ocenisz którąś.

          • Przyznaję, że teraz mnie zainteresowałeś. :] Pozostałe dwie części mam pod ręką, więc kto wie – może jednak dam im szansę. W szczególności, że wielkimi krokami zbliża się premiera Diablo 3. ;]

  • Ludzie….
    Niedawno przeczytałem pierwszą książkę z serii…
    “Diablo Dziedzictwo Krwi” przeczytałem i nie narzekam…
    Smutno mi trochę, że druga część nie ma żadnego “wglądu” do wcześniejszych postaci.
    Póki co moją ulubiona postacią jest Kara Nocny Cień.
    Nie powiem nie… bardzo spodobała mi się ta postać…
    Ale z reguły jest tak:
    Czyta się najpierw pierwszą.. potem drugą… trzecią i tak dalej… a dopiero potem się ocenia.
    Jeśli cała seria się nie podobała trudno… ale są poszczególne wątpliwości dotyczące resztę…
    Przykład.. dalej nie wiem co się stało z moją ulubioną nekromantką…
    Nie czytam tych bezsensownych kontynuacji które piszą internauci… postacie gubią charakter i psychikę… Ale zmieniłem temat…
    Mam zamiar wypożyczyć następne części, później… a bo ja wiem.. ściągnę angielskie wersje i je przeczytam…
    Szkoda tylko, że nie jeden autor pisał poszczególne książki, ale cóż.. może inni mieli świeżą wizję…
    Człowieku!!! Nie oceniaj książki i treści po okładce!!!
    Przeczytaj najpierw pierwszą część… potem drugą.. i tak dalej, a na koniec oceniaj!!!
    Może mi się podoba pierwsza część ale innym na przykład nie…
    A nie kurde bierzesz czytasz wyciągniętą z kontekstu książkę i oceniasz…
    I teraz inna seria…
    Nie!!! Tak się nie robi….
    Pozdrawiam

    • Po pierwsze – witam na moim blogu. :]
      Po drugie – rozumiem, że się nie mną nie zgadzasz, to częste. Ale mógłbyś przy tym mimo wszystko trochę wyluzować. ;]
      “Człowieku!!! Nie oceniaj książki i treści po okładce!!!”
      Chyba tekstu nie czytałeś, książka została oceniona po swojej zawartości.
      “A nie kurde bierzesz czytasz wyciągniętą z kontekstu książkę i oceniasz…”
      Zgodziłbym się, że ocenienie drugiej lub trzeciej części bez czytania pierwszej jest wyrwaniem książki z kontekstu. Jeśli jednak czyta się pierwszy tom jakiejś serii, nie ma najmniejszego problemu z napisaniem o niej tekstu. Ba, to częste. Myślisz, że Harry Potter został pierwszy raz zrecenzowany wtedy, kiedy wyszły już jego wszystkie części?
      Aha, co się tyczy Kary Nocny Cień – jeśli masz ochotę, przeczytaj “Zakon”. Tam trochę o niej było, ale tylko została wspomniana, więc pewnie nie będziesz do końca tym usatysfakcjonowany. :]
      Również pozdrawiam i zapraszam do dyskusji. :]

      • Moim zdaniem jesteś stronniczy (widać że wolisz uniwersum Starcraft’a) bo Diablo to nie tylko Decard Cain, ale Tyrael, Iberion, Horadrimowie, sam Diablo i jego bracia. Ogólnie rzecz biorąc raczej chodzi o “nieśmiertelnych” i ich walkę w Sanktuarium.

        • Nie jestem się w stanie spierać z tą opinią. ;-] Faktycznie zdecydowanie bardziej lubię uniwersum SC od Diablo. Zresztą, może nie tyle samo uniwersum, co fakt, że SC ma bardziej wyrazistych bohaterów, wokół których kręci się akcja. W Diablo jest z tym niestety znacznie większych – nazwijmy to – problem.
          Inna sprawa, że ostatnio mnie kusi powrót do powieści z uniwersum Diablo ze względu na nadchodzącą premierę Reaper of Souls.
          Korzystając z okazji, witam na blogu. :-]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: