Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Diablo III: Zakon – Kiedyś kościółek z dużą piwnicą na wino, teraz świat

D

Miałem okazję czytać już dwie książki z uniwersum Diablo i zawsze miałem wrażenie, że raczej nic w tym świecie sensownego osadzić się nie da. Pierwsza część “Birthright” miała swoje zalety, ale równie dobrze mogła się rozgrywać w dowolnym innym uniwersum fantasy, a “Dziedzictwo krwi”… cóż, to był po prostu dramat na miarę książkowej wersji “Baldur’s Gate”. I teraz przyszła pora na “Zakon”, czyli powieść napisaną i wydaną specjalnie z okazji premiery trzeciej części gry. Doświadczenie mi pokazywało, że ostatnie powieści Blizzarda, nawet jeśli nie powalały od strony literackiej, były miłym kąskiem dla fanów ich gier. Tak było z “Heaven’s Devils”, “Devil’s Due” czy “Nova”. Czy tak jest też i tym razem?

Na początku trzeba się rozprawić z kwestią, którą zawsze staram się przy okazji “growych” książek poruszyć – to nie jest powieść skierowana do wszystkich. Przyjemność z lektury, co do zasady, znajdą tylko fani danej gry, dla reszty zaś może to być niezrozumiały bełkot. Jak dotąd na mojej liście jest tylko jeden wyjątek i jest to “Speed of Darkness”, który wydawał mi się nie tylko perełką dla graczy, ale też ogólnie przyzwoitym S-F. “Zakonu” nie zamierzam oceniać jako typowej książki fantasy – pierwszeństwo ma przede wszystkim frajda, jaką mogą z niej czerpać fani gry i tego będę się trzymał. Co nie znaczy, że o warstwie literackiej tez nie wspomnę paru słów.Przygotujcie się mentalnie na dłuższy tekst, gdyż… sam jestem zaskoczony, ale naprawdę jest o czym mówić. Pisząc o “Zakonie” nie mogłem odpuścić sobie spojrzenia na przeobrażanie się serii “Diablo” w kolejnych latach – wydaje mi się, że to po prostu bardzo ciekawy przypadek.

Uniwersum Diablo było, jak mi się wydawało, trudnym orzechem do zgryzienia. Spójrzmy na to od strony historycznej. Pewna firma robi grę, która odnosi światowy sukces. Hell yeah, robimy kontynuację! I tu pojawia się problem. Fabuła pierwszej części zakładała, że oto mamy jakiś klasztorek, pod którym z kolei znajduje się szesnaście pięter piwniczek na wino, zaś w okolicy najlepszych roczników nie tylko jest więcej grzyba na ścianach, ale też schował się tam sam szatan. Dzielny bohater poszedł na dół, zaszlachtował i… wbił sobie kamień z jego duszą w głowę.

Z takiej pozycji startowało “Diablo II” – ów dzielny bohater jest teraz Mrocznym Wędrowcem, który uwalnia kolejnych władców piekieł i chce przejąć kontrolę nad światem (motywów nawet nie będę się doszukiwał – jest zły; źli władcy tak już mają, że przejmują kontrolę nad światem). Tu już się pojawiły jakieś sugestie, że gdzieś w tle wplątana jest fabuła, ale były one dosyć subtelne i w sumie ograniczały się do przerywników filmowych. Gracz obserwował tylko pogorzelisko po wydarzeniach, które widział w cut-scenkach. I też nie zabrakło tu takiej perełki, jak pewien starzec – Decard Cain – przetrzymywany… w klatce na patyku. Ponownie – nie ma sensu doszukiwać się motywacji takiego rozwiązania. W grach, gdzie przede wszystkim zaklikuje się przeciwników na śmierć, takie “bzdurki” kompletnie nie przeszkadzają.

I tak dochodzimy do trzeciej części gry, która ni z tego, ni z owego “nagle” (tak nagle, jak nagłe może być czekanie 12 lat na premierę) stawia duży nacisk na narrację. Mamy pełną paletę postaci, całkiem rozbudowane dialogi i widoczną nić fabuły, wiążącą wszystkie wydarzenia. Dla mnie na przykład był to szok tak duży, że hack’n’slash w ogóle ma fabułę, iż automatycznie ową fabułą byłem zachwycony. Dopiero przy siedemnastym przejściu gry dotarło do mnie, że scenariusz i dialogi nie są tak dobre, jak mi się wydawało. Ale faktem jest, że to i tak wielki krok w dobrym i ciekawym kierunku.
Czemu o tym wszystkim piszę? Za nami już ściana tekstu, a tu nadal nic o samym “Zakonie”. Jak ma się “Zakon” do pierwszego “Diablo”? Śpieszę z odpowiedziami.
Otóż, co jest dla mnie zaskoczeniem, “Zakon” jest próbą uporządkowania uniwersum Diablo i to, według mnie, próbą bliską odniesienia pełnego sukcesu. Już po pierwszych stronach dało się wyczuć, że plany i zamiary stojące za tą książką są choć trochę ambitniejsze niż po prostu wyciągnięcie kasy z naszych portfeli.

Głównym bohaterem powieści został Decard Cain, w wieku już bardziej niż podeszłym. Fabuła została zaś osadzona kilkanaście lat po zakończeniu “Diablo II”, czyli po zniszczeniu Kamienia Świata przez archanioła Tyraela. Już pierwsze strony przyniosły pewne zaskoczenia. Przede wszystkim, nigdy nie utożsamiałem postaci Decarda Caina z kimś, kto ma jakiś charakter. To po prostu miły, starszy pan, który identyfikuje magiczne przedmioty. W “Zakonie” wszystko się zmienia. Jego wiek stał się przeszkodą dla, chociażby, sprawnego poruszania się. Znacznie gorsze jest jednak brzemię, z którym musi sobie radzić. Według jego wiedzy, zdobytej dzięki lekturze starożytnych tekstów, wygrana nad Baalem wcale nie jest końcem walki z demonami. Nadchodzi czas kolejnego starcia, lecz, niestety, mało kto chce w to uwierzyć. Na swojej drodze do prawdy, Cain będzie zmuszony zaopiekować się małą Leą, która straciła rodzinę m.in. przez jego zaniedbania z przeszłości. Przyjdzie mu się również sprzymierzyć z mnichem, który porzucił swój zakon, przeczuwając, że nadchodzi czas próby i jego udział w starciu jest częścią woli bogów.

W tle dla powyższego wątku fabularnego, który jest niejako wprowadzeniem do wydarzeń w “Diablo III”, autor – Nate Kenyon – zapewne przy intensywnym wsparciu ekipy z Blizzarda, porządkuje dużą część wydarzeń z dwóch pierwszych części gry. Kościółek w Tristram przestaje mieć tak przepastne piwnice, zabójca Diablo przestaje być bezimienny. Ba, nawet skrywający się w podziemiach Butcher zostaje spowity w jakieś tło fabularne. Tak samo przygoda z pobytem w klatce na patyku zostaje opisana tak, by zyskać choć trochę sensu i wiarygodności. Nie chcę tu wszystkiego opisywać, ponieważ w ten sposób zabrałbym Wam przyjemność z lektury – wiedzcie po prostu, że zaskakująco dużo kwestii zostało wziętych w tej pozycji na warsztat.

Niestety, nie jest tak, że “Zakon” ma – nawet dla fana gry – same zalety. Niestety, główny zły w tej powieści jest podobnie płaski do wszystkich arcywrogów spotkanych w grach serii. Po prostu chce przejąć kontrolę nad światem. Osobiście uważam też, że twórcy zbyt daleko naciągnęli niektóre pomysły, żeby tylko ułożyć to w jakaś dającą się strawić fabułę. Podstawowym problemem jest brak wiary w słowa Decarda Caina. To człowiek, który był obecny przy pierwszym pojawieniu się Diablo oraz powstrzymał tegoż samego Diablo i dwóch jego braci za drugim razem. Czy raczej – był mentorem tych, którzy ich powstrzymali. Ba, nawet rozmawiał sobie przy kawie i papierosach z archaniołem, odpoczywając w magicznej twierdzy pośród płonących piekieł. Naprawdę nikt nie chciał mu uwierzyć w sprawach związanych z najazdami demonów na świat śmiertelników? Naprawdę?

Kolejny problem jest taki, że… cóż, w kontekście wydarzeń z książki, a w szczególności w kontekście jej zakończenia, zachowanie demonów znanych z trzeciej części gry wydaje się jeszcze bardziej irracjonalne. Niestety, jest to chyba cena, którą trzeba zapłacić, gdy ktoś stara uporządkować się wydarzenia w uniwersum, które pod wpływem własnego sukcesu tak bardzo się rozrosło. Pewne rzeczy po prostu muszą się, najwyraźniej, trochę pomieszać. Nie ma tragedii, ale też ciężko właśnie na te niekonsekwencje nie zwrócić uwagi (jeśli ktoś jest ciekawy szczegółów, zapraszam do komentarzy – nie chciałem robić gigantycznych spoilerów w samym tekście).

Na deser mogę powiedzieć, że warstwa literacka jest całkiem przyzwoita. A w kontekście innych książek na podstawie gier, które czytałem, jest wręcz solidna. Autor starał się w możliwie kreatywny sposób przedstawić stwory i potwory, które znamy z gry, tak, żebyśmy nie widzieli przed oczami po prostu zwykłego zrzutu ekranu.

Długo mi się zeszło, ale jak mówiłem – “Zakon” jest ciekawym przypadkiem “growej” książki i miałem ochotę trochę pogłębić temat. Powiedziałbym, że dla osób, które lubią serię Diablo nie tylko za mechanikę, ale też za klimat świata, jest to pozycja wręcz obowiązkowa. Nie jest to kolejna historia osadzona “tylko” w tym samym uniwersum, w ogóle nie dotykająca fabuły gier, ale właśnie powieść, która zajmuje się wątkami dla graczy chyba najciekawszymi. Gdyby nie kilka dziwnych nieścisłości, uznałbym tę powieść za pełny sukces zarówno Nate’a Kenyona, jak i twórców gry, wybaczając nawet tego beznadziejnie płaskiego arcywroga.

komentarzy 12

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

  • Mam takie jedno zastrzeżenie, tak wiem, że Diablo nie ma jakiejś głębokiej fabuły czy coś, ale mogłeś ostrzec, że spojlery są 😉
    Ps Kurcze jak ja dawno tu dodałem komentarza o.o

    • Hm… ale gdzie są spoilery? Starałem się, żeby nie było, więc zawsze mogę w odpowiednim momencie dodać ostrzeżenie. :]

        • Proszę Cię! xP W jedynce umiera na koniec zabija się Diablo, a w dwójce zabija się Diablo. Mogę Ci też zespoilować, że w trójce też zabija się Diablo. xP Ja tu myślałem, ze naprawdę jakiegoś plot twista zdradziłem (a akurat w trójce kilka jest). ;]
          A co do tego “MOD” – oznacza, że jestem moderatorem na tej stronie. Tak, wiem, bez sensu, że to widać, bo w sumie łatwo się domyślić. Sprawdzę później, czy da się to ukryć.
          PS: dostajesz na maila powiadomienia, że Ci odpisałem?

          • Jak już odpisałem na fejsie nie dostałem powiadomienia. Ejta czemu mi odebrałeś moda? Bo miałem przy swoim komentarzu mod napisane tak jak TY 😀

          • Hm, może wynikało to z tego, że mogłeś edytować swój komentarz przez jakiś czas po jego napisaniu – moda mam tylko ja. :]

          • Wydaje mi się, że za szybko wciskasz drugi raz publikowanie kolejnej odpowiedzi – drugi raz masz double posta. :]

          • No fakt wcisnąłem dwa razy, ale t dlatego, ze ile można czekać. Czekam 5 min, a komentarz jak się nie pojawia tak się nie pojawia.

          • Jak na razie chyba tylko Ty tak masz, więc póki co chyba niestety mogę tylko cierpliwość zaproponować. :]

          • Raczej nie mam w planach nikomu na razie dawać moda – nie ma takiej potrzeby. :]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze

%d bloggers like this: