Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

A Ty? Czy też jesteś n00bem?

A

Podczas licznych partii rozegranych ze znajomymi z grupy dziekańskiej (i Kirqiem) w Modern Warfare 2 naszło mnie pytanie. Co to znaczy być “n00bem”? Szczególnie w kontekście tego właśnie tytułu. Teoretycznie “n00bem” – czy też bardziej poprawnie “newbe” – jest osoba nowa w danym temacie, ewentualnie o bardzo ograniczonych umiejętnościach (powiedzmy sobie wprost – bez skilla). Natomiast w największym przeboju Infinity Ward, mam wrażenie, sytuacja jest dokładnie odwrotna. N00bami zostają Ci, którzy najbardziej efektywnie potrafią wykorzystać dostępne wyposażenie.
O co mi chodzi? Pewnie każdy z Was, kto miał okazję zetknąć się z MW2 (czy też niemalże każdym innym sieciowym shooterem), został przynajmniej raz nazwany “n00bem”. I to zapewne nie przez to, że drużyna straciła jeden z punktów kontrolnych w trybie dominacji przez jakieś wyjątkowo skiepszczone zagranie. Obstawiałbym, że zapewne mieliście “czelność” zabić kogoś z użyciem granatnika. Albo pistoletu maszynowego G18. Albo, o zgrozo, nożem. Ba, zdarzyło mi się kiedyś otrzymać tytuł “shotgun n00ba” ze względu na sam fakt, iż wyciąłem w pień trzech przeciwników kilkoma celnymi salwami z automatycznej strzelby.

Osobom mniej zaznajomionym z tematem należy się tutaj pewien rys sytuacyjny. Otóż, część narzędzi mordu uchodzi w MW2 za źle zbalansowane (swoją drogą, czy istnieje shooter, w którym każdy rodzaj oręża charakteryzuje się identyczną, lub przynajmniej zbliżoną, przydatności?). W nieoficjalnym rankingu zdecydowanie przoduje GL, czyli granatnik doczepiany do dowolnego z karabinów szturmowych. Z powodów, których do końca nie mogę pojąć, na tę listę trafił również wspomniany pistolet maszynowy G18, szczególnie w wydaniu “bliźniaczym”, czyli tak zwanym akimbo, umożliwiającym korzystanie z dwóch jego egzemplarzy na raz. Mimo licznych opinii na temat braku zbalansowania tych elementów, Infinity Ward nic z tym problemem nie zrobiło. Co mi osobiście nie przeszkadza, ale innym graczom najwyraźniej tak.

Skoro więc granatnik nie został społecznie zaakceptowany, niektórzy gracze uważają używanie go – i, o zgrozo, koszenie nim fragów – za niezgodne z zasadami growego savoir vivre. I tu dochodzimy do sedna problemu – jeśli ktoś nabije zbyt dużo punktów przy użyciu wyrzutnika granatów, zostanie przez niektórych okrzyknięty “n00btuberem”. Załóżmy, że sytuacja i zdenerwowanie graczy są w tym wypadku uzasadnione. Niestety, na samym granatniku się użytkownicy nie zatrzymali, zaś nazywanie wszystkich dookoła n00bami znacząco eskalowało. Sam byłem świadkiem niejednego tekstu z gatunku “akimbo gay18 n00btuber”, oczywiście w odniesieniu do osób, które nie dość, że rozrzucają granaty, to na dodatek dobijają przeciwników z G18. Co powoli robi się już absurdalne.

Nie byłoby o czym pisać, gdyby były to rzadkie sytuacje. Niestety, dosyć często się okazuje, że gracze wolą się przerzucać “n00bami” niż spokojnie zemścić się na osobie, która właśnie wysadziła kogoś w powietrze albo nafaszerowała ołowiem. Nawet spokojnemu graczowi może zacząć latać powieka, gdy po pięknym oczyszczeniu terenu z wrogów przy użyciu celnej serii z automatycznego shotguna, zostaje hurtowo wyzwany od “shotgun n00bów”. I “gejów” przy okazji, ponieważ – jak powszechnie wiadomo – korzystanie ze strzelby jest symbolem homoseksualizmu. Również w przypadku kobiet.

Czasem na szczęście pojawiają się głosy rozsądku, nawołujące do sprezentowania niemile widzianemu przeciwnikowi prewencyjnego headshota, zamiast marnowania czasu na czacie. Są one jednak znacznie rzadsze od wypowiedzi osób, które chętnie będą kontynuowały słowną batalię na poziomie wczesno-podstawówkowym.
Czy w ogóle jest sens w takiej społecznej kontroli tego, jaka broń powinna być dozwolona, a jaka nie? Według mnie, nie za bardzo. Owszem, jeśli któryś z egzemplarzy narzędzi do faszerowania ołowiem wybitnie odstaje od reszty, można pokusić się o wystosowanie petycji do twórców, z prośbą o rozwiązanie tego problemu. Jeśli jednak sami developerzy nic z tym nie robią – gdyż może, dla przykładu, mają dostęp do statystyk, których my nie znamy, a z których wynika, że “tuba” wcale nie jest tak dużym problemem – wtedy obrażanie graczy, wykorzystujących dostępne środki, jest dla mnie już po prostu głupie. Rozumiem jeszcze jakieś kąśliwe, błyskotliwe uwagi, ale zwykłe rzucanie mięsem przyczynia się jedynie do dalszego – i znacznie intensywniejszego – psucia atmosfery na serwerze. Skoro takie, a nie inne, narzędzia są dostępne, to każdy ma takie samo prawo, żeby z nich korzystać.

A jeśli ktoś się burzy na styl gry innych, to co może zrobić? – spytają pewnie niektórzy. Według mnie, recepta jest zaskakująco prosta – sprzedać wspomnianego wcześniej heashota i udowodnić, że ciągłe spamowanie granatnikami z wyrzutni nie jest najlepszą taktyką. Jeśli o mnie chodzi, nie ginę wcale częściej od “tuby” niż od innych rodzajów broni. Użytkownicy granatnika mają bardzo poważne ograniczenia – po nieudanym strzale muszą poświęcić dłuższą chwilę na przeładowanie swojej armaty. To idealny moment, by rozprawić się z nimi niczym rewolwerowiec na dzikim zachodzie – jednym celnym strzałem w makówkę. Nie lubicie samobójców z nożami? Gwarantuję, że celna seria, z gatunku tych koszących, rozwiąże ten problem. G18? To zabawka na krótki dystans; ze średniego ściągnięcie niemilca dowolnym karabinem szturmowym? Można więc? Jasne że można!

Jaki jest sens moich wynurzeń? Tak naprawdę całość można byłoby podsumować w jednym krótkim stwierdzeniu – zamiast marudzić, niech ludzie wezmą się za szlifowanie skilla (oczywiście, nie zacząłem od tego krótkiego stwierdzenia, ponieważ inaczej nie mógłbym się tyle naprodukować i nie dałbym wystarczającego ujścia mojej grafomanii). Wiadomo, że porażkę najłatwiej zrzucić na lagi, awarię sprzętu, kiepską myszkę i fakt, że inni gracze korzystają z broni, którą przecież nie wypada zabić przeciwnika (zgodnie z XV-wiecznym traktatem o uczciwych pojedynkach). Tylko że marudzenie nie sprawi, że po respawnie ktoś dłużej utrzyma się na nogach.

PS: Na deser został jeszcze jeden ciekawy, moim zdaniem, przykład. Otóż, zdarzyło mi się kiedyś otrzymać również tytuł “commando n00ba”. Commando jest dodatkową umiejętnością, która zwiększa skuteczność (tu: zasięg) ataków nożem. Tak, to bez sensu – nóż wcale nie staje się dłuższy. Ja jednak z niego korzystam głównie ze względu na dodatkową właściwość, która niweluje obrażenia powodowane przez upadki ze zbyt dużej wysokości. Grając kiedyś klasą, która akurat z tego atutu korzystała, zabiłem dwie osoby pod rząd nożem, gdyż… skończyła mi się amunicja. Zostałem nazwany oczywiście “n00bem”. Widać prawdziwi “pr0” w tym momencie by honorowo klęknął i pozwolił się zabić, osiągając tym samym wybawienie od pokusy dokonania nieczystego mordu. Cóż począć, chyba nigdy nie zostanę zawodowcem.

Skomentuj

Jestem bardzo ciekawy, co masz do powiedzenia! :-]

Tomasz Kozioł (Pop)kultura osobista

Tu mnie znajdziesz:

Najświeższe teksty

Najnowsze komentarze